Mariusz Wlazły uczył najmłodszych grać w siatkówkę [ZDJĘCIA]

Rozpoczął się cykl treningów z Mariuszem Wlazłym. Pierwszym miastem był rodzinny Wieluń mistrza świata
- Cieszę się, że będziemy mogli wspólnie potrenować - rozpoczął Mariusz Wlazły, kapitan PGE Skry, a teraz również trener! W Hali WOSiR w Wieluniu wystartowała pierwsza edycja "Treningów z Patronem Fundacji Mariusz Wlazłego"! - To w tym mieście stawiałem pierwsze siatkarskie kroki, dlatego wybrałem to miejsce na inaugurację spotkań - tłumaczył słynny siatkarz. Jako pierwsi ćwiczyli uczniowie szkół podstawowych, drugiego dnia swoje siły sprawdzili gimnazjaliści. Wszystko z okazji Dzień Dziecka.

Już na godzinę przed rozpoczęciem treningu w hali zebrali się pierwsi podeskscytowani uczestnicy. W biurze zawodów odebrali pamiątkowe koszulki i zaczęli zajęcia. - Od czterech lat uczęszczam na siatkówkę i lubię ten sport. Powiem szczerze, że jestem podekscytowana, ale tremy nie mam - zapewnia Marta. 80 osobowa grupa ćwiczyła pod okiem Wlazłego i jego drużyny: Radosława Kolanka, Piotra Cyniaka oraz grupy wolontariuszy i gości specjalnych, którymi byli w Wieluniu Piotr Gruszka i Robert Milczarek.

- Dziękuję Mariuszowi za zaproszenie. To fajna inicjatywa z jego strony. Chętnie zamieniłbym się z tymi dziećmi, bo jest to dla nich bardzo duże wydarzenie - przyznał libero PGE Skry.

- Popieram takie pomysły, dlatego też przyjechałem do Wielunia - dodał Gruszka, mistrz Europy z 2009 roku.

Każdy trening, tak w profesjonalnym klubie, rozpoczął się od rozgrzewki. Tym razem młodzi zawodnicy mogli też oswoić się z siatkarskimi idolami. Potem były ćwiczenia na różnych stacjach. Były m.in. paletki treningowe pomagające utrzymać płaszczyznę odbicia, ćwiczenie wymagające zaangażowania pracy nóg oraz odpowiedniej oceny punktu opadania piłki, wystawa sytuacyjna, przyjęcie do obręczy treningowej z przejściem na drabinkę koordynacyjną, dogranie do siatki z przemieszczeniem za kierunkiem odbicia i wystawa piłki do radaru oraz minigierka dwóch na dwóc.

- Zawsze przed odbiciem starajmy się zatrzymać - doradzał trener Wlazły, zwracając uwagę na błędy.

- Dużo się nauczyłam, usłyszałam, co robię źle, a co dobrze - mówiła Daria.

Ostatnie 30 minut to czas zarezerwowany wspólną rywalizację i grę "uczestnicy kontra drużyna Wlazłego", z niecodziennymi zasadami, nagrodami dla zwycięzców i zadaniami dla przegranych. Były przysiady, pompki i bieg dookoła boiska dla Mariusza i spółki, a także konkursy i test z wiedzy o siatkówce.

Już w weekend siatkarska zabawa z Mariuszem Wlazłym przeniesie się do Krakowa.