Sport.pl

Rio 2016. Aleksandra Urbańczyk: "Na igrzyska ze spokojem i optymizmem"

- Mam nadzieję, że igrzyska będą zwieńczeniem tego pozytywnego dla mnie sezonu - mówi Aleksandra Urbańczyk-Olejarczyk. Najlepsza polska pływaczka już przebywa w Brazylii, a wkrótce czeka ją start w Rio de Janeiro
Rozmowa z

Aleksandrą Urbańczyk-Olejarczyk

pływaczką AZS UŁ PŁ

Maciej Nowocień: Po raz pierwszy poleciałaś na igrzyska, więc po raz pierwszy też byłaś na olimpijskim ślubowaniu. Jak wrażenia?

Aleksandra Urbańczyk-Olejarczyk: Cóż, mówimy tam tylko jedno słowo, ale to są fajne emocje, takie pierwsze związane z igrzyskami. Wreszcie do mnie, jak i do reszty pływaków dotarło, że jedziemy do Rio. To pierwsza okazja, by wdrożyć się w olimpijską atmosferę. Samo ślubowanie nie trwa długo, bo część oficjalna to jakieś 15 minut. Potem jest krótkie wystąpienie i wręczenie oficjalnym nominacji. Pływakom przysięgę odczytał Paweł Korzeniowski. To było fajne przeżycie, warto dla czegoś takiego specjalnie przyjechać do siedziby Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Niestety nie każdy mógł w tym uczestniczyć, dlatego Kasia Baranowska czy Konrad Czerniak ślubowanie odbędą już na miejscu, w Brazylii.

Do Brazylii poleciałaś dość wcześnie. Aktualnie przebywasz na zgrupowaniu w Aracaju.

- Dołączyłam do kadry, która już wcześniej przyleciała tutaj na obóz. Mój trener Bartosz Olejarczyk na razie został w kraju i rozmawiamy mailowo. Przesyła mi treningi. Wspólnie z Radosławem Kawęckim i trenerem Pawłem Juraszkiem dolecieliśmy do Brazylii prawie jako ostatnia grupa pływaków. Wspomniani Baranowska i Czerniak musieli jeszcze odbyć badania, przyjąć niezbędne szczepionki i dolecą do nas prosto do wioski olimpijskiej.

Jak spędziłaś ostatnie dwa miesiące od mistrzostw Europy, na których wywalczyłaś kwalifikację olimpijską?

- Od razu po mistrzostwach Polski polecieliśmy na Teneryfę z całą kadrową ekipą: Korzeniowskim, Marcinem Cieślakiem czy Filipem Wypychem. Po zgrupowaniu już mniejszą grupą pojechaliśmy do Olsztyna, gdzie często trenujemy. Tam spędziliśmy trzy tygodnie, a w międzyczasie startowałam jeszcze we Francji na odkrytej pływalni. To był czysto treningowy start, a ostatnie dni przed wylotem byłam już w Warszawie, gdzie odbyłam ostatnie szlify.

Zgrupowanie na Teneryfie było finansowane przez Polski Związek Pływacki, a ty nie jesteś objęta szkoleniem centralnym.

- Akurat w tym aspekcie doszliśmy do porozumienia. Polski Związek Pływacki finansował mi i Bartkowi program przygotowań do igrzysk olimpijskich. W Rio też będę już na koszt PZP, ale dwa ostatnie tygodnie przed igrzyskami będę trenowała sama. Związek docenił nasze wyniki.

Trener doleci do ciebie jednak na same igrzyska.

- Bartek wylatuje z Polski 4 sierpnia i dzień później będzie na miejscu. Będziemy musieli się jednak umawiać na spotkanie, bo nie dość, że będzie mieszkał poza wioską olimpijską, to nie ma trenerskiej akredytacji. Nie wejdzie więc do pływalni jako szkoleniowiec. Będziemy musieli spotykać się na konsultacje, na moje starty Bartek będzie miał bilety, jak normalny kibic, które kupi mu PZP. Może uda się jednak jakoś porozmawiać.

Obyło się bez kontuzji przez cały okres przygotowawczy?

- Tak, a dodatkowo nie chorowałam, więc to kolejny plus. Wszystko, co było założone, na tak krótki czas, zrobiliśmy. Na pewno można było coś zrobić lepiej, ale to, co ustalaliśmy, udawało się na bieżąco wykonywać. Teraz czekam na efekty. Od ostatnich ciężkich treningów w Polsce powoli zaczynam odpoczywać, łapać szybkość i świeżość. Po 31-godzinnej podróży musiałam odbyć rozpływanie i rozpoczęłam kolejny okres przygotowań.

Filip Wypych trenuje wieczorami, bo w takich porach ma zaplanowane starty w Rio. Jak jest u ciebie?

- Ostatnio trenowałam trochę później, bo drugi trening kończyłam o 21. Godziny zajęć w Aracaju są zbliżone do startów w samym Rio. Do tego doszła zmiana strefy czasowej, więc trzeba było sobie wszystko dobrze poukładać.

Po mistrzostwach Europy, w głównych mistrzostwach Polski pływałaś szybciej. Będzie jeszcze lepiej w Rio?

- Mam nadzieję, że kolejne setne sekund będą urywane. Przydałoby się jeszcze troszeczkę czasu na przygotowania, ale wykorzystaliśmy czas w takim wymiarze, jak tylko się dało. Mam nadzieję, że będę pływała bardzo dobrze, ale podchodzimy do startów z dużym spokojem i optymizmem. Na początek czeka mnie sztafeta 4x100 m stylem dowolnym, więc będzie to dobre przetarcie przed startami indywidualnymi. Z tym pierwszym startem nie czeka nas żadna presja. Przebojem weszłyśmy do najlepszej dwunastki, więc nie ma wielkich oczekiwań. Po prostu chcemy zaskoczyć.

Czyli dobrze, że zaczniesz od sztafety, a nie od razu od najważniejszego wyścigu na 50 m stylem dowolnym?

- Myślę, że tak. Przed ważnym startem zapoznam się z atmosferą i basenem w Rio. Lubię mieć taki jeden start na przetarcie.

Na drugi czekasz aż sześć dni.

- I bardzo dobrze. Podejdę do tego na spokojnie. Po setce w sztafecie będę mogła na spokojnie sobie potrenować, by na 12 sierpnia być zupełnie świeża. To może mi pomóc.

Jaki czas może ci dać półfinał, a następnie finał?

- To są igrzyska olimpiskie, a na takich imprezach różnie bywa. Czasami ktoś zaskakuje, czasami pojawią się łzy, że brakowało tej głównej formy. Patrząc z perspektywy ostatnich lat, to jeśli złamię czas 25 sekund, powinnam awansować do półfinału.

Czyli musisz pobić życiówkę, która teraz wynosi 25,01 s.

- Nie myślę o tym. Muszę po prostu skupić się na swoim torze i na swoim starcie. Jeśli chodzi o finał, to będzie w nim już bardzo wysoki poziom. Myślę, że musiałabym popłynąć w okolicach 24,50 s.

Jest to już dla ciebie najlepszy sezon w karierze?

- Na pewno najbardziej pozytywny. Zaczęłam dobrze już na krótkim basenie, bo pobiłam rekordy Polski i swoje życiówki. Jak widać, mam formę zwyżkową, bo potem padł rekord Polski na 50 m stylem grzebietowym, a w kraulu brakowało mi zaledwie 0,02 s, by pobić kolejny. Do tego wywalczyłam kwalifikację olimpijską i jestem w Brazylii. Mam nadzieję, że igrzyska będą zwieńczeniem tych pozytywnych zdarzeń.

Więcej o:
"/> Ależ emocje na Narodowym! Polska pokonała Słowenię! Pięć goli!
 
  • Mateusz Morawiecki po meczu odwiedził szatnię reprezentacji Polski i złożył obietnicę Lewandowskiemu Mateusz Morawiecki po meczu odwiedził szatnię reprezentacji Polski i złożył obietnicę Lewandowskiemu