Sport.pl

Budowlani Łódź. Mistrzowie Polski zostają na Górniczej

W ciągu ostatnich pięciu lat Budowlani trzykrotnie zdobywali mistrzostwo Polski. Ostatni raz w ubiegłym tygodniu.
ROZMOWA Z

PRZEMYSŁAWEM PUSTKOWSKIM

trenerem Budowlanych, mistrzów Polski juniorów w rugby

Jerzy Walczyk: Łódź jest stolicą polskiego rugby. Nie tylko ma najlepszych seniorów, ale też juniorów. Skąd takie sukcesy?

Przemysław Pustkowski: Przede wszystkim z doskonałej pracy z młodzieżą. Na tegoroczny sukces juniorów pracowało wiele osób przez kilka lat. Wprawdzie to ja spijam teraz śmietankę, ale nie zapominajmy o Marku Maciejewskim, Przemku Pietrzaku, Adamie Kocińskim czy Zbyszku Jurzyście, który stworzył regionalne rozgrywki Rugby Tak, czyli dziecięcą odmianę gry bezkontaktowej. To trzeci złoty krążek w ciągu pięciu lat, a w dwóch pozostałych zdobywaliśmy srebro.

Wasi wychowankowie - Patryk Reksulak, Krystian Pogorzelski i Łukasz Kujawa - mieli duży wkład w mistrzostwo Polski seniorów.

- Oni kontynuują swoją przygodę w ekstraklasie. O karierze trudno mówić, gdyż rugby to sport amatorski. Niektórzy, jak Reksulak, szybko zadomowili się w reprezentacji Polski seniorów. Na razie nie odpalił Kujawa, bo zawodnikom młyna trudniej o przeskok z juniorów do seniorów.

Co było kluczem do sukcesu juniorów?

- Wcześniej nasze drużyny były może nieco lepsze pod względem technicznym, ale obecna ma duszę. To była ekipa mocno cementowana, chłopcy sami stworzyli wyśmienitą atmosferę, która przełożyła się na wynik. Dodatkowym plusem była długa ławka rezerwowych, bo na turniej pojechaliśmy w 26-osobowym składzie.

Rugby to gra zespołowa, ale Budowlani mieli prawdziwego lidera.

- Liderów to miałem wielu. W porównaniu z rywalami mieliśmy jednak doskonałego kopacza, Kamila Brzozowskiego, który ma najlepszą nogę w Polsce. Pod niego była ustawiona nasza taktyka - grając na połowie przeciwnika, czekaliśmy na błędy, a każdy karny zamienialiśmy na punkty. Kamil zaledwie dwa razy się pomylił, a 80-procentowa skuteczność była na najwyższym światowym poziomie.

Trener Master Pharm Przemysław Szyburski już zaciera ręce...

- Jego radość jest przedwczesna, bo Kamil zostaje z nami na Górniczej na następny sezon. To dobra decyzja, bo w drużynie prowadzonej przez spółkę nie miałby możliwości grania tak dużo jak w naszym zespole. Chcemy wzmocnić naszą pierwszoligową drużynę, w której Kamil będzie miał okazję potwierdzić swój ogromny talent.

Czy któryś z medalistów wzmocni drużynę Master Pharm Budowlanych?

- Moim zdaniem 99 proc. mistrzów Polski juniorów zostanie na Górniczej. W naszym klubie jest grupa fajnych ludzi, co pozwala żywić nadzieję na kolejne sukcesy. Medal w grupach młodzieżowych nie jest najważniejszy. Radość sprawia tylko awans do reprezentacji Polski seniorów. Część chłopców traktuje rugby jako przygodę życia. W tej grupie znajdzie się dwóch, trzech zawodników, którzy z rugby będą chcieli wiązać przyszłość.

Zawodnicy będą chyba mieli ułatwiony awans do kadry Polski, bo pan jest szkoleniowcem reprezentacji do lat 18.

- Na pewno kilku się w niej znajdzie, bo czekają nas mistrzostwa Europy. Na razie rywale nam uciekają. Wyraźnie przed nami są Belgia, Holandia czy Niemcy, czyli reprezentacje, z którymi, kiedy sam grywałem w kadrze, wygrywaliśmy.

Marzą się panu derby w ekstraklasie KS Budowlani kontra Master Pharm Budowlani?

- Do gazety czy prywatnie? Żartuję (śmiech ). Każdy z tych klubów idzie teraz swoją drogą, ale chciałbym wreszcie zobaczyć derby Łodzi. Liczę, że znajdzie się sponsor, który pozwoli na tyle wzmocnić drużynę, aby mogła zagrać w ekstraklasie. Jestem zwolennikiem budowy zespołu opartego na wychowankach, a nie na armii zaciężnej. Wtedy pieniądze zainwestowanie przez samorządy w szkolenie zostałyby w naszym miejsce, a łodzianin zdobywałby medale dla swojego miasta.

Więcej o:
"/> Ależ emocje na Narodowym! Polska pokonała Słowenię! Pięć goli!
 
  • Mateusz Morawiecki po meczu odwiedził szatnię reprezentacji Polski i złożył obietnicę Lewandowskiemu Mateusz Morawiecki po meczu odwiedził szatnię reprezentacji Polski i złożył obietnicę Lewandowskiemu