Sport.pl

ŁKS i Widzew to zawodowe kluby. A jak jest u rywali?

Nawet w trzeciej lidze większość piłkarzy jest zawodowcami i utrzymuje się tylko z gry. To konieczność, jeśli chce się walczyć o wyższe cele. Są jednak wyjątki, choć nie w ŁKS i Widzewie...
Trzecia liga to naprawdę czwarty poziom rozgrywkowy, po ekstraklasie, pierwszej i drugiej. Postanowiliśmy sprawdzić, jak funkcjonują grające w niej kluby. Zdecydowana większość z nich jest profesjonalna, bo trudno pogodzić pracę z trenowaniem i rozgrywaniem meczów. Według Mariusza Łaskiego z zarządu Pelikana Łowicz trudno mówić o pełnym zawodowstwie. - Ponieważ tylko część zespołów prowadzona jest na profesjonalnym poziomie, a niektóre prezentują standard typowo amatorski. Graliśmy niedawno z Motorem Lubawa, w którym większość zawodników od rana normalnie pracuje, a grę w piłkę nożna traktuje jako dodatek. Dlatego płaci teraz frycowe i zajmuje ostatnie miejsce w tabeli - podkreśla.

Motor jest jednak wyjątkiem. To beniaminek, a jego zawodnicy ćwiczą trzy razy w tygodniu. - Są u nas gracze, którzy pracują w trybie zmianowym, więc czasami trzeba zdjąć kogoś z boiska, by mógł iść do pracy. Nasz klub nie jest profesjonalny jak Widzew czy Lechia Tomaszów, z którymi graliśmy. To mało komfortowe, ale dla nas to przygoda i wyzwanie - opowiada Błażej Urbański z zarządu Motoru.

O zawodowstwie trudno też mówić w rezerwach Jagiellonii Białystok, ponieważ zespół tworzą młodzi ludzie, w większości uczący się. Klub zapewnia im stypendia, niektórzy mają podpisane kontrakty, ale niezbyt wysokie. W pozostałych drużynach tylko nieliczni łączą pracę zawodową z grą w piłkę. - W Pelikanie tylko dwóch zawodników pracuje. Pozostali uczą się, studiują lub utrzymują się z kontraktów. Mamy dobrą bazę treningową, piłkarze mają dostęp do odżywek, a na mecze poza województwo jedziemy dzień wcześniej - zaznacza Łaski. - Według mnie w tej lidze topowe kluby to ŁKS, Widzew, Lechia Tomaszów, Świt Nowy Dwór Mazowiecki, a z drużyn z północy liderem jest Finishparkiet Drwęca Nowe Miasto Lubawskie, który dla trzecioligowych piłkarzy jest ziemią obiecaną.

Grają i pracują

Często zawodnicy są zatrudnieni w firmach należących do sponsorów lub są przez nich utrzymywani. Dariusz Lis, dyrektor ŁKS, przyznaje, że zarobki zawodników są dość wysokie, więc jeden z nich pracuje. Jest nim Michał Michalek, zatrudniony jest w firmie jednego ze sponsorów. Podobną umowę ma podpisaną Radosław Jacek, obecnie leczący kontuzję. W Widzewie gra w piłkę nie jest jedynym źródłem utrzymania dla Michała Czaplarskiego i Piotra Burskiego. Obaj pracują też zawodowo. Ale już mieszkający w Kutnie bramkarz Michał Sokołowicz nie był w stanie pogodzić pracy z treningami, dlatego po wywalczeniu awansu odszedł.

- Niestety, w trzeciej lidze jest ogromny problem z pozyskaniem zawodników, bo większość z nich nie chce się zakopać na dłużej w czwartym poziomie rozgrywek - tłumaczy Łaski. Według niego kluby kuszą pensjami oscylującymi w okolicach średniej krajowej. Są jednak i tacy, którzy płacą nawet pięć, sześć tysięcy złotych miesięcznie. - To i tak co najmniej cztery razy mniej niż w pierwszej lidze - twierdzi Łaski. - Dla większości piłka nie jest podstawowym źródłem utrzymania, a jeżeli nawet jest, to woli grać w pobliżu swojego domu rodzinnego, niż wyjechać 200 czy nawet 300 kilometrów od miejsca swojego stałego zamieszkania.

Bogdan Jóźwiak, trener Pelikana, uważa, że znanym markom łatwiej ściągnąć zawodnika. - Wiadomo, że jak się ma do wyboru grę w Widzewie i Pelikanie, to wybierze się łódzką drużynę - twierdzi. A jako przykład podaje Mateusza Michalskiego, którego chciał mieć u siebie, ale przegrał rywalizację z łódzkim klubem.

W Drwęcy Nowe Miasto Lubawskie gra m.in. Tomasz Kowalski, mający na koncie występy w ekstraklasie, w barwach Jagiellonii i Widzewa. Wojciech Tarnowski, jego trener, zdradza, że w kadrze ma jednego piłkarza, który dodatkowo pracuje, a czterech się jeszcze uczy. Nic dziwnego, bo ambicją drużyny jest awans do II ligi. - Ich zadaniem jest gra w piłkę. Trenują codziennie, czasami nawet dwa razy - mówi Tarnowski. To jednak rzadkość w klubach z Warmii i Mazur, które rywalizują z naszymi. Grę w III lidze trzeba godzić z pracą w Huraganie Morąg, MKS Ełk, najbliższym rywalu ŁKS, czy Concordii Elbląg. W kadrze Sokoła Ostróda są gracze mieszkający i pracujący w Olsztynie, więc na każdy trening muszą dojechać około 40 km. Część jest zatrudniona w firmie głównego sponsora, więc godziny pracy mają takie, żeby nie przeszkadzały w treningach.

Oszczędzają na wyjazdach

Dla klubów wielki problem stanowią dojazdy na mecze. Z miast na Mazurach do Łodzi, Łowicza czy Tomaszowa jest ponad 300 km. Dlatego Widzew, ŁKS czy Lechia na dalekie wyjazdy wyruszają dzień wcześniej. - Do Łodzi pojedziemy z noclegiem - twierdzą w Drwęcy. Widzew już zapowiedział, że na większość spotkań będzie jeździł w przeddzień, by zawodnicy nie byli zmęczeni. ŁKS grał w Białymstoku już w sobotę przed południem, więc wyruszył już w piątek. - Taki wyjazd kosztuje około ośmiu, dziewięciu tysięcy złotych - wyjaśnia dyrektor Lis. Jego zdaniem tylko nielicznych w tej lidze stać na taki luksus. - To nie tylko koszt wynajęcia autokaru, ale także wyżywienie i noclegi, które nie są wcale tanie - dodaje.

Po niedzielnym meczu ŁKS z Huraganem Morąg trener gości Czesław Żukowski przyznał, że jego podopieczni przyjechali do Łodzi w dniu meczu, co odbiło się na ich grze. - Wyjechaliśmy o 9 rano, do tego było gorąco, więc w końcowych minutach zabrakło nam pary - tłumaczył porażkę po golu straconym w 89. minucie. - Na najbliższy mecz z Pelikanem pojedziemy już z noclegiem, bo spotkanie rozpoczyna się w niedzielę o godz. 11.15, trzeba byłoby więc wyjechać około 3 czy 4 w nocy. To bez sensu - mówi Arkadiusz Koprucki, obrońca Huragana.

Jednym z najbardziej znanych zawodników grających w pierwszej grupie III ligi jest Paweł Sobolewski, mający za sobą 177 występów w ekstraklasie. Na zakończenie kariery wrócił do rodzinnego Ełku. - Nie ma porównywać gry w MKS do ekstraklasy, ale nie można narzekać na warunki - mówi. - Tak naprawdę nie wiem, czy koledzy z drużyny pracują zawodowo, bo widzę ich tylko na treningach. Ja skupiam się wyłącznie na piłce. Na razie nie mieliśmy dalekich wyjazdów, więc też nie nocowaliśmy w hotelach przed meczami wyjazdowymi. Sądzę jednak, że nocleg będzie niezbędny przy dalekich wyjazdach, np. do Tomaszowa. Nie mamy też żadnych problemów z bazą treningową - zaznacza.

Baza lepsza niż w Łodzi

O ile Widzew i ŁKS przewyższają rywali dokonaniami i frekwencją na meczach, to większości mogą zazdrościć bazy treningowej. Nawet amatorski Motor Lubawa ma obiekt z boiskami treningowymi i halą. - Mamy dwa boiska treningowe z naturalną nawierzchnią, a do tego boisko główne. Gdy jest grząsko, jeździmy poza miasto, by nie niszczyć naszych płyt - twierdzi trener Drwęcy. Ełkaesiacy ćwiczą na ul. Minerskiej, zaś widzewiacy w Zgierzu i Kalonce. Dopiero w przyszłym roku oba kluby mają mieć nowoczesny bazy.

W weekend ŁKS zagra w Ełku, więc czeka go teoretycznie najdłuższy wyjazd, a mecz Widzewa z Legią II został przełożony na listopad.

Więcej o:
Komentarze (9)
ŁKS i Widzew to zawodowe kluby. A jak jest u rywali?
Zaloguj się
  • 8c

    Oceniono 17 razy 9

    Cała "trójca" z gazetki klubowej płodziła tekst wstawiała zdjęcia i mamy newsa !
    Oto najnowsze wyniki według tych gamoni :
    ŁKS ŁÓDŹ - Huragan Morąg 1:1
    ŁKS ŁÓDŹ - Ruch Wysokie Mazowieckie 6:0
    Jesteście bandą nieuków !
    PS 1
    Idealnie pasują do was pewne zdania z tekstu :
    >O zawodowstwie trudno też mówić w - " łódzkim" dodatku gazety
    >...o pełnym zawodowstwie ( wśród autorów tekstu trudno mówić/pisać ) ) Ponieważ tylko część zespołów prowadzona jest na profesjonalnym poziomie, a niektóre prezentują standard typowo amatorski.<
    PS 2
    Już chyba lepsi od was byli ci dwaj co teraz pisują w serwisach plotkarskich ;)

  • chiron1910

    Oceniono 18 razy 2

    Ha ha ha ha ha ha ha ha

    ełkaes i zawodostwo ......

  • fulko_de_lorche

    Oceniono 27 razy 1

    Najdłuższy wyjazd więc sobie załatwili "zwolnienie" racami w Łowiczu. Nieobecni usprawiedliwieni.

  • sajmon1909

    Oceniono 15 razy -1

    bez jaj, nazywanie zawodowcami amatorów z bychlewa, których stać tylko na obozy dochodzeniowe, to Ż A R T...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX