Orzeł Łódź wzleciał wysoko. Aż do ekstraligi

Ostatnie rozstrzygnięcia w I lidze zapadły kolejkę przed końcem. Rywalem Orła w meczu o ekstraligę będzie Lokomotiv Daugavpils, co oznacza awans łodzian.
Jedyną niewiadomą przed przedostatnią kolejką było, kto będzie przeciwnikiem łodzian w meczu o awans. Teoretycznie szansę na doścignięcie Lokomotivu Daugavpils i drugie miejsce miała Stal Rzeszów, jednak niespodziewanie przegrała z Wybrzeżem Gdańsk, sama pozbawiając się nadziei. Oznacza to, że Orzeł zmierzy się z Łotyszami. A regulamin nie przewiduje, żeby o mistrzostwo Polski mógł rywalizować zespół zagraniczny, więc dwumecz o awans nie ma znaczenia. - Chcemy wygrać sportowo, bo nie interesują nas rozstrzygnięcia przy zielonym stoliku - deklaruje jednak Witold Skrzydlewski, prezes Orła.

Łódzka drużyna nie oszczędza żadnego rywala. Przekonała się o tym także Polonia Piła, która w pierwszej rundzie mocno nastraszyła lidera, przegrywając nieznacznie. - Czytaliśmy i słyszeliśmy, że dostaniemy prztyczka w nos. Już na miejscu kibice nas obrażali, co nas dodatkowo zmobilizowało - opowiada Skrzydlewski. Goście prowadzili od pierwszego biegu, wygranego 5:1. Mimo że wystąpili bez swojego lidera Hansa Andersena, pewnie zwyciężyli. Doskonale spisali się Timo Lahti, Rohan Tungate i junior Oskar Bober. W Polonii dorównywał im tylko 48-letni Piotr Świst, dla którego był to przedostatni start ligowy, ponieważ po sezonie kończy karierę.

W ostatniej kolejce - w najbliższą niedzielę - Orzeł podejmie Stal, z którą przegrał w pierwszej rundzie.

Polonia Piła - Orzeł Łódź 40:50

Orzeł: Lahti 12, Bober 11, Tungate i Miśkowiak po 8, Jamróg 6, Gapiński 5, Piosicki 0.

Więcej o: