Sport.pl

Orzeł Łódź - Lokomotiv Daugavpils. Finał z wielkimi atrakcjami

- To będzie finał godny całego sezonu - tak Lech Kędziora, trener Orła Łódź, zapowiada niedzielny finał I ligi. Jego drużyna chce przypieczętować awans do Ekstraligi.
W niedzielę o godz. 13.45 na łódzkim torze dojdzie do rewanżowego meczu w finale żużlowej pierwszej ligi. W pierwszym spotkaniu Lokomotiv Daugavpils wygrał u siebie z Orłem Łódź 47:43. Minimalna strata jest do odrobienia, zwłaszcza że w lipcu - w fazie zasadniczej - wygrał u siebie 56:34.

Oba zespoły od początku sezonu były zaliczane do największych faworytów, ale wiadomo było, że Łotysze nie mogą awansować do Ekstraligi. Regulamin nie dopuszcza sytuacji, aby w najwyższej klasie rozgrywkowej występowała zagraniczna drużyna. Niedawno potwierdził to Andrzej Witkowski, prezes Polskiego Związku Motorowego, ucinając spekulacje, że może zostać zrobiony wyjątek. Z kolei Orzeł nie posiada obiektu spełniającego wymogi licencyjne, jednak zgodę na występy w Ekstralidze otrzyma, bowiem w Łodzi budowany jest nowoczesny stadion. Tak więc podopieczni trenera Lecha Kędziory już przed meczem na Łotwie zrealizowali plan: zapewnili sobie awans dzięki startowi w finale. Przypomnijmy, że znaleźli się w nim dzięki pierwszemu miejscu w fazie zasadniczej. - Tak naprawdę to moi zawodnicy jadą wyłącznie o prestiż i nowe kontrakty - twierdz łódzki szkoleniowiec. - Co nie zmiana jednak faktu, że w niedzielę kibice obejrzą spotkanie stojące na wysokim poziomie.

We wtorek trener Orła zarzekał się, że jeszcze nie wie, na kogo postawi w ostatnim meczu sezonu. Ma dylemat, czy zdecydować się jedynie na polskich zawodników, czy może większą liczbę obcokrajowców. W finale nie można skorzystać z tzw. gościa w składzie, dlatego szkoleniowiec bierze pod uwagę jazdę nawet trójką cudzoziemców. Na Łotwie zawiedli Rory Schlein i Tomasz Gapiński, a niewielka porażka to zasługa Timo Lahtiego i Jakuba Jamroga, który wywalczyli razem aż 29 punktów. I tutaj widać duże rezerwy. Kędziora jest optymistą. - Mam kilku dobrych zawodników. Jednemu czy nawet dwójce zawsze może się przytrafić słabszy dzień, ale w niedzielę pojedziemy na maksa - zapowiada. - Zwycięstwo będzie ukoronowaniem pracy, jaką wykonaliśmy w tym roku - dodaje Kędziora. I zaznacza, że spodziewa się ciężkiego pojedynku, bowiem rywal jest bardzo silny.

Spotkanie w Daugavpils pokazało także, jak ważny dla Orła jest Hans Andersen. Duńczyk nie mógł wystąpić, gdyż jest po operacji ręki. Informacje o stanie jego zdrowia są optymistyczne i wiele wskazuje, że lider drużyny pojedzie w niedzielnym finale.

W Orle wierzą, że minimalna porażka nie wypłynie negatywnie na frekwencję, wręcz przeciwnie, zachęci kibiców do przyjścia na stadion i wspierania swojej drużyny w historycznym momencie. Również działacze, na czele z prezesem Witoldem Skrzydlewskim, spodziewają się, że atmosfera na trybunach będzie fantastyczna, a ukoronowaniem będzie także efektowna wygrana na koniec sezonu. W klubie trwają przygotowania do niedzielnego meczu. Prezes Skrzydlewski niedawno stwierdził, że Orzeł ma kibiców nie tylko w Łodzi, a na stadionie przy ul. 6 Sierpnia regularnie pojawiają się fani z Warszawy, Wołomina i Pruszkowa. - Jeżeli przyjadą na rewanż z Lokomotivem, to po okazaniu dowodu osobistego wejdą na stadion za darmo - zadeklarował. Dla wszystkich kibiców przygotowano wiele atrakcji. M.in. w roli podprowadzających wystąpią siatkarki Budowlanych, będzie też specjalny program. - Innych niespodzianek na razie nie możemy ujawnić - tłumaczy Skrzydlewski.

Na spotkaniu z Lokomotivem sezon żużlowy w Łodzi się nie skończy. Na 2 października na łódzkim torze zaplanowano imprezę Speedway Show. - To będzie fantastyczny dzień z żużlem - zapowiada Skrzydlewski. Kibice na stadion wejdą za darmo, a w czasie festynu dojdzie do meczu drużyn prowadzonych przez trenerów Lecha Kędziorę i Janusza Ślączkę. Punktem kulminacyjnym będzie za to wmurowanie kamienia węgielnego pod nowy stadion, który ma być oddany do użytku pod koniec przyszłego roku.

Więcej o: