Derby Łodzi. Andrzej Kretek o meczu ŁKS - Widzew: "To mecz jak każdy inny"

- Derby to spotkanie dobrej defensywy z dobrą ofensywą, a wiec może to być naprawdę ciekawy mecz - mówi Andrzej Kretek, były trener zarówno ŁKS, jak i Widzewa. Szkoleniowiec będzie jednym z komentatorów niedzielnych derbów Łodzi


ROZMOWA Z

ANDRZEJEM KRETKIEM,

byłym trenerem Widzewa i ŁKS

Jerzy Walczyk: Zaskoczyła pana propozycja komentowania derbów Łodzi dla telewizji?

Andrezj Kretek: Raczej nie, bo dobrze znamy się z Mikołajem Madejem. Przy wyborze zaważyła chyba sytuacja, że wcześniej trenowałem nie tylko Widzew, ale również ŁKS, chociaż bardzo krótko. Dodam, że to nie pierwsza moja przygoda z telewizją, dlatego myślę, że nie będę miał problemów z mikrofonem i kamerą.

Czuje już pan tremę przed derbami Łodzi?

- Na pewno nie, bo będzie to mecz jak każdy inny, bez kibiców gośći... Po cichu jednak liczę, że powinno być ciekawej, niż w dotychczasowych meczach obu drużyn w rundzie jesiennej. Szczególnie dla kibiców obu klubów będzie to ważne spotkanie, bo na takie wydarzenie czekali niemal cztery lata. Przed derbami ŁKS jest liderem, a Widzew to beniaminek, mimo to jest trzeci w tabeli. Stawką będzie przewodzenie łódzkiej piłce przynajmniej przez najbliższe pół roku. Szkoda tylko, że tak mało kibiców będzie mogło obejrzeć spotkanie na żywo.

Według pana faworytem 63. derbów Łodzi jest...

- To jest tylko sport... W tym konkretnym przypadku, czyli spotkania derbowego, trudno wskazać murowanego faworyta. Obaj rywale mają plusy i minusy. ŁKS jest bardziej doświadczony, posiada sporo zawodników ogranych na poziomie trzeciej ligi. Dodam, że drużyna z al. Unii po raz trzeci z rzędu gra na tym poziomie, a takie obycie w meczach o stawkę zawsze procentuje. Atutem ŁKS jest także własny stadion i kibice, czyli teoretycznie szala przechyla się na stronę gospodarzy. Trener Marcin Pyrdoł ma swój na pewno autorski pomysł na grę, który jego zawodnicy będą starali się realizować. Zobaczymy jak do tego podejdzie Widzew, który, co ważne, w miarę poprawnie gra na wyjazdach.

No właśnie, jak pan ocenia Widzew?

- Wprawdzie ma paru graczy, którzy wcześniej zagrali nawet w ekstraklasie, mam na myśli Adriana Budkę czy Princewilla Okachiego, ale pamiętajmy, że Widzew to wciąż jednak beniaminek trzeciej ligi. Występują w nim też piłkarze, dla których trzecia liga to pierwszy poważniejszy poziom w piłce seniorskiej. Tutaj liczy się najbardziej zaangażowanie i twarda walka, ale widać po dotychczasowych wynikach, że widzewiacy całkiem nieźle sobie radzą na boiskach przeciwników, dlatego wynik jest sprawą otwartą.

To może jakieś podpowiedzi dla trenerów?

- Obaj szkoleniowcy doskonale widzą, jak mają ustawić swój zespół, aby w niedzielę wygrać. Przecież na co dzień są z zawodnikami, dlatego bez podpowiadania wybiorą nie tylko optymalne składy, ale opracują również skuteczna taktykę. Generalnie szansę obu rywali oceniam na 50 do 50. O wyniku zadecyduje dyspozycja dnia, a także to, która z drużyn szybciej opanuje nerwy. Myślę, ze będzie to taka mała partia szachów, bo nikt nie będzie chciał zaryzykować straty gola. Wiele będzie zależało od pierwszych minut spotkania, a szybko zdobyta przez któregoś z rywali bramka na pewno jeszcze bardziej otworzy spotkanie. To jednak wyłącznie moje zdanie i niekoniecznie muszę mieć rację.

Widział pan ŁKS i Widzew w rundzie jesiennej?

- Byłem na kilku spotkaniach obu drużyn. W meczach, które widziałem, gra ŁKS opierała się na defensywie, stąd strata tylko jednego gola w 11 kolejkach. Piłkarskie porzekadło mówi, że zespół buduje się od tylu i w klubie z al. Unii tak to wygląda w tym sezonie. Natomiast w Widzewie fajnie za to funkcjonuje ofensywa, ale jego piłkarze nie wykorzystują wielu sytuacji bramkowych. Czyli niedzielne derby to spotkanie dobrej defensywy z dobrą ofensywą, a więc może to być naprawdę ciekawy mecz.

Mecz ŁKS z Widzewem zostanie rozegrany w niedzielę o godz. 15 na stadionie przy al. Unii. Transmisję przeprowadzi TVP3