Sport.pl

Narodziny gwiazdy? Kapitalny Amerykanin poprowadził ŁKS do sensacyjnej wygranej z Anwilem. "A może grać jeszcze lepiej"

13 punktów w pierwszej kwarcie, 26 w całym meczu - takim wynikiem może pochwalić się Jermaine Mallet, nowy idol łódzkich kibiców, który poprowadził ŁKS do zwycięstwa nad Anwilem Włocławek. - To zawodnik, który może być objawieniem ligi - mówią o 23-latku w klubie z al. Unii.
W sobotę w Atlas Arenie beniaminek TBL odniósł sensacyjne zwycięstwo nad mającą mistrzowskie aspiracje drużyną z Włocławka. Jednym z powodów sukcesu był bez wątpienia fantastyczny doping kibiców, których przyszło do hali około 7 tysięcy (drugi wynik w historii koszykarskiej ekstraklasy).

Na parkiecie kluczem do sukcesu okazał się natomiast Jermaine Mallet. 23-letni świeżo upieczony absolwent uniwersytetu w Missouri był najskuteczniejszym zawodnikiem na boisku. Jeden z trzech nowych Amerykanów w ŁKS w przeciągu 35 minut zdobył aż 26 punktów. Połowę z nich uzbierał już w pierwszej kwarcie, dzięki czemu jego drużyna prowadziła w pewnym momencie 27:16.

Mierzący 190 cm skrzydłowy, który był najczęściej rzucającym zawodnikiem w ŁKS potwierdził, że jego największą bronią są rzuty z dystansu. Mallet trafił trzy z czterech rzutów za trzy punkty, a do tego wykorzystał dziewięć z 12 osobistych. Na pochwałę zasługuje jednak nie tylko jego skuteczność, lecz także styl gry. Amerykanin nie bał się akcji jeden na jeden, umiejętnie pokazywał się kolegom, a pod koniec meczu kilkoma dryblingami ośmieszył wręcz obronę rywali. - W mojej karierze nie spotkałem się jeszcze z koszykarzem, który ma tak urozmaicone zwody. A do tego gra tak mądrze - wychwala Maletta Filip Kenig, zawodnik i właściciel ŁKS.

Jeszcze przed sobotnim meczu pochwał swojemu boiskowemu koledze nie szczędził też kapitan drużyny Piotr Trepka. - Jermaine to zawodnik bardzo atletyczny. W trakcie sparingów nie zauważyłem wielu koszykarzy, którzy pod tym względem mogliby się z nim równać - uważa Trepka.

Wszyscy w ŁKS podkreślają, że Malleta stać jednak na znacznie więcej. 23-letni koszykarz w trakcie okresu przygotowawczego przez dłuższy okres leczył bowiem skręconą kostkę, która nawet po powrocie do treningów mocno utrudniała mu grę. - On bazuje bardzo mocno na swoich warunkach fizycznych i gdy mu to odebrano, prezentował nawet nie 50 proc. umiejętności. Mam nadzieję, że Mallet będzie zawodnikiem, który pociągnie naszą drużynę w gorszych momentach, i kto wie, być może będzie nawet objawieniem ligi - mówił przed weekendem Trepka, którego słowa potwierdziły się w sobotnim meczu.

- Jermaine może grać jeszcze lepiej. Wiedzieliśmy, że w pełni wyleczony będzie bardzo groźny - przekonywał po końcowej syrenie Piotr Zych, trener ŁKS. - Zresztą wszyscy Amerykanie zagrali super, także B.J. Holmes, który bardzo dobrze rozgrywał i Kirk Archibeque, który po słabszym początku później zrobił już swoje.

Dowodów na to, że kibice nie poznali jeszcze wszystkich możliwości Malleta, daleko szukać nie trzeba. W poprzednim sezonie jeden z jego wsadów został bowiem nominowany do wsadu roku w NCAA. O tym, czy forma amerykańskiego skrzydłowego eksploduje jeszcze bardziej, przekonamy się już we wtorek. Tego dnia ŁKS zmierzy się w Atlas Arenie z inną drużyną z czołówki - Treflem Sopot.

Piękne cheerleaderki ŁKS w akcji! Tak będzie na każdym meczu! [GALERIA]


Więcej o:
Skomentuj:
Narodziny gwiazdy? Kapitalny Amerykanin poprowadził ŁKS do sensacyjnej wygranej z Anwilem. "A może grać jeszcze lepiej"
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX