Łódź szykuje się na rekord. "Niech do Atlas Areny przyjdą wszyscy kibice, nie tylko ŁKS"

W sobotę w łódzkiej Atlas Arenie kibice spróbują pobić rekord frekwencji w halowych rozgrywkach w Polsce. Czy mecz ŁKS ze Śląskiem Wrocław przyciągnie na trybuny ponad 10 tys. osób? - Żeby tak się stało, do hali nie mogą przyjść tylko kibice ŁKS. To muszą być po prostu kibice łódzkiego sportu i koszykówki - uważa Piotr Trepka, kapitan ŁKS.
Niesamowita metamorfoza Jana Tomaszewskiego. Chce Zbigniewa Bońka na czele PZPN!

21 listopada 2010 r. koszykarskie spotkanie Trefla Sopot z Prokomem Gdynia w Ergo Arenie obejrzało 10.015 osób. To rekord frekwencji w halowych rozgrywkach w Polsce, który w sobotę chcą poprawić w łódzkiej Atlas Arenie. Do największej hali w Polsce, bez dostawiania dodatkowych trybun może wejść 10.049 osób. I to właśnie taki wynik marzy się zawodnikom, trenerom i szefom ŁKS. Do jego osiągnięcia nie zachęca jednak gra drużyny - beniaminek po sensacyjnym początku sezonu, kiedy pokonał w Łodzi Anwil Włocławek, przegrał cztery kolejne mecze. Taki sam bilans ma też Śląsk Wrocław, czyli jego najbliższy rywal. - Wiem, że gramy ostatnio słabo, ale to, co ma się stać w sobotę, wykracza poza granice sportu. To będzie promocja nie tylko ŁKS i koszykówki, lecz także całego miasta - podkreśla Piotr Zych, trener łodzian.

Klasa drużyn z pewnością nie przyciągnie do hali nikogo, bo obie zamykają ligową tabelę. - Gdybym był kibicem sam bym się mocno zastanawiał, czy przyjść na taki mecz. Tym, którzy się nie zdecydują, wcale nie będę się dziwić - mówi bez ogródek Piotr Trepka, kapitan ŁKS. - Obym się jednak mylił, bo to, co ma stać się w Atlas Arenie, może być czymś wyjątkowym. A nie ukrywam, że fajnie by było uczestniczyć w wielkim wydarzeniu, o którym mówiłaby cała Polska.

O tym, że w Atlas Arenie rzeczywiście może paść rekord, przekonała inauguracja sezonu. Na mecz ŁKS z Anwilem Włocławek przyszło bowiem 7 tys. osób. Z kolei w ostatni weekend koszykarzy dopingowało ponad 4 tys. kibiców. Czyli kilkuset więcej niż grających dzień później piłkarzy LKS z Wisłą Kraków, mistrzem Polski.

By przyciągnąć ludzi, ŁKS od kilkunastu dni prowadzi akcję promocyjną na niespotykaną do tej pory skalę, nie tylko w Łodzi, ale i całej aglomeracji. Frekwencję mają podnieść także tanie bilety, które kosztują 5 i 10 zł. Ponad 2 tys. wejściówek rozdano w łódzkich szkołach. - Żeby do hali przyszło ponad 10 tys. osób, nie mogą być to jednak tylko kibice ŁKS. To muszą być po prostu kibice łódzkiego sportu i koszykówki. I wszyscy, którzy razem z nami chcą przejść do historii - kończy Trepka. I tak się zapewne stanie, bo na sportowych forach internetowych udział w biciu rekordu zapowiadają się nawet kibice Widzewa.

Gdzie się podziewają kibice ŁKS? Drużyna gra coraz lepiej, a frekwencja niższa niż w pierwszej lidze. "Piłkarzom jest przykro"