T-Mobile Ekstraklasa. Pomocnik ŁKS: Zaparkowaliśmy autobus przed bramką. Korona nie dała rady

Piłkarze ŁKS wygrali na wyjeździe z Koroną Kielce 2:0. W ostatnich minutach meczu zakotłowało się jednak pod bramką drużyny z al. Unii.
POLECAMY! ŁKS zdobył Koronę! Na pięści wywalczył trzy punkty!

- Dobrze, że udało się przetrzymać ataki Korony, bo momentami było naprawdę bardzo gorąco - mówi Antoni Łukasiewicz, pomocnik ŁKS. - W pierwszej połowie nie udało nam się wykorzystać żadnej okazji. Po zmianie stron to my dyktowaliśmy warunki gry. Zagraliśmy kilka kombinacyjnych akcji, po których wyprowadzaliśmy groźne kontry.

Łukasiewicz przyznaje jednak, że w ostatnich minutach meczu w Kielcach jego drużyna miała dużo szczęścia. - Rzeczywiście kotłowało się pod naszą bramką, ale taka jest specyfika naszej ligi. Podobnie było tydzień temu w spotkaniu z Wisłą Kraków, gdzie rywale mocno naciskali. Z Koroną w pewnym momencie całą drużyną zaparkowaliśmy autobus w naszym polu karnym, dlatego udało nam się wybronić korzystny wynik. - mówił.

I dodał: - Cieszę się, ze Darek Kłus strzelił gola. Należała mu się ta bramka. Na treningach jest tytanem pracy, a przed meczem nawet żartowaliśmy, że zawsze trafia w meczach z Koroną, dlatego musi w tym spotkaniu zagrać.

Łukasiewicz odniósł się także od ostatnich zarzutów, że piłkarze ŁKS są na boisku brutalami. - Gramy agresywnie, ale na pewno nie po chamsku. Zdawaliśmy sobie sprawę, że w Kielcach kości będą trzeszczały i tak rzeczywiście było. Nie zamierzaliśmy ustąpić pola twardo grającej Koronie. Mamy swój styl, który polega na agresywnej grze, ale taka jest teraz piłka. Powoli nasza twarda postawa staje się znakiem rozpoznawczym ŁKS. Ale oprócz walki dokładamy także jakość, którą szczególnie było widać w drugiej połowie meczu w Kielcach. Musimy teraz zrobić wszystko, aby ta jakość była widoczna przez całe spotkania.

Łódź będzie miała nowy stadion. Który najładniejszy? ZAGŁOSUJ