TBL. Niesamowity mecz w Zielonej Górze! ŁKS wygrywa z Zastalem po dogrywce!

Niesamowity spektakl w Zielonej Górze! W meczu pełnym zwrotów akcji i wciąż zmieniającego się prowadzenia koszykarze ŁKS zapewnili sobie zwycięstwo na siedem sekund przed końcem dogrywki, do której doprowadzili... na siedem sekund przed końcem czwartej kwarty.
Łódź będzie miała nowy stadion. Który najładniejszy? ZAGŁOSUJ

Nikt się nie spodziewał, że spotkanie drużyny, która w sezonie przegrała jeden mecz z rywalem, który jeden mecz wygrał, przyniesie tyle wrażeń. Emocjami z pojedynku Zastalu z ŁKS-em można by obdzielić kilka ligowych kolejek.

Gdy już w pierwszej kwarcie gospodarze wyrobili sobie 13-punktowe prowadzenie (24:11), a na parkiecie szalał Gani Lawal (w pierwszych siedmiu minutach miał 11 punktów i dziewięć zbiórek!) wydawało się, że Zastal odniesie pewne zwycięstwo. Tego, co później działo się na parkiecie, nie sposób ani opisać, ani zrozumieć. Bo napisać, że obie drużyny grały falami, to jak nic nie napisać...

Od wyniku 29:41 ŁKS wyszedł na prowadzenie 50:45. Siedem kolejnych punktów zdobyli jednak gospodarze, którzy pod koniec trzeciej kwarty ponownie wyszli na 13-punktowe prowadzenie (70:57). 17 z 21 kolejnych punktów zdobyli jednak goście, którzy dzięki punktom Kirka Archibeque'a doprowadzili do remisu 74:74. Gdy po kolejnym zrywie Zastal prowadził 82:76 sześć kolejnych punktów zdobył Archibeque i na tablicy wyników ponownie był remis. Amerykański środkowy był w tym momencie główną postacią na parkiecie - z 27 ostatnich punktów drużyny zdobył aż 18.

Gdy na minutę przed końcem drużyna z Zielonej Górze wygrywała 89:84 wydawało się, że na tym emocje już się skończą. Ale nic bardziej mylnego! Najpierw celną trójkę (piątą w meczu) zaliczył B.J. Holmes, a na siedem sekund przed końcem do remisu doprowadził Jakub Dłuski.

Dogrywka przyniosła równie wielkie emocje. I znów bliżej zwycięstwa byli zielonogórzanie, którzy prowadzili 92:89, 95:91 i 98:95. Siedem kolejnych punktów zdobył jednak Jermaine Mallett i łodzianie na 18 sekund przed końcem prowadzili 102:98. Zastal zmniejszył jednak stratę do dwóch punktów, a po stracie Bartłomieja Szczepaniaka przeprowadził trzypunktową akcję i na sekundy przed końcem wygrywał 103:102. Wtedy za wcześniejszą stratę zrehabilitował się Szczepaniak, który... siedem sekund przed końcową syreną zapewnił zwycięstwo swojej drużynie.

Dzięki sensacyjnej, odniesionej po dramatycznej walce wygranej łodzianie awansowali na 11. miejsce w tabeli.

Zastal - ŁKS 103:104

Kwarty: 26:15, 19:32, 25:12, 19:30, d. 14:15

ŁKS: Archibeque 28, Holmes 20, Mallett 19, Kenig 13, Dłuski, Sulima po 7, Szczepaniak 6, Kalinowski 4, Krajewski.

Zastal: Lawal 27, Hodge 18, Dłoniak 12, Mirković, Chanas po 11, Stelmach, Sroka po 7, Rajewicz 6, Flieger 4, Matczak.

9.128 kibiców w Atlas Arenie! Zobacz zdjęcia z próby bicia rekordu frekwencji


Więcej o: