Echa niesamowitego zwycięstwa ŁKS: "Pokazaliśmy charakter", "dali z siebie 200 procent"

- Przyjechaliśmy do Zielonej Góry z problemami, bo bez trzech kontuzjowanych zawodników. Ci gracze, którzy pojawili się na boisku, dali jednak z siebie 200 proc - wychwala swoją drużynę po niesamowitej wygranej z Zastalem Piotr Zych, trener ŁKS.
POLECAMY! Jan Tomaszewski był współpracownikiem SB?

"Niesamowity", "niespotykany", "wyjątkowy", a nawet "dziwny" - środowe spotkanie ŁKS z Zastalem można opisywać na wiele sposobów. Żaden z nich nie odda jednak tego, co działo się na parkiecie w Zielonej Górze.

Obie drużyny grały falami, seryjnie tracąc i zdobywając punkty. Najpierw ŁKS od wyniku 29:41 wyszedł na prowadzenie 50:45, by pod koniec trzeciej kwarty ponownie przegrywać kilkunastoma punktami (70:57). Po kolejnym zrywie ełkaesiacy doprowadzili do remisu 74:74. Gdy na minutę przed końcem drużyna z Zielonej Góry wygrywała 89:84 wydawało się, że na tym emocje już się skończą. Pięć kolejnych punktów zdobyli jednak łodzianie, którzy do dogrywki doprowadzili na sekundy przed końcem. - Właściwie jeden kosz, jedna zbiórka, jeden gwizdek mógł zmienić obraz tego spotkania. Sześć sekund przed końcem wszyscy byli szczęśliwi. W ostatniej sytuacji, w której zawodnik ŁKS [Jakub Dłuski - przyp. red.], wcześniej niegroźny w ataku, przekozłował piłkę przez całe boisko, był naciskany przez dwóch naszych obrońców. Teoretycznie tak to powinno wyglądać. Oddał jednak rzut, piłka wpadła do kosza... i tyle - żałował po meczu straconej szansy Tomasz Jankowski, trener Zastalu.

Zielonogórzanie przegrali, choć w dogrywce przez większość meczu prowadzili kilkoma punktami. O wygranej łodzian przesądziła akcja... przeprowadzona na siedem sekund przed końcem, a decydujące o wygranej ŁKS punkty zdobył Bartłomiej Szczepaniak. - Nie poddaliśmy się, choć po serii ostatnich porażek [pięciu - przyp. red.] mieliśmy w drużynie dużego doła. Na treningach robiliśmy jednak wszystko, żeby w końcu to drugie zwycięstwo w lidze odnieść - cieszył się po spotkaniu bohater ŁKS. - Z Zastalem pokazaliśmy charakter, a drużyna wyglądała zupełnie inaczej niż w ostatnich meczach. W końcu weszła w nasz zespół radość, chęć zdobywania punktów, cieszenia się po każdych punktach... Ta droga, którą objęliśmy na treningach jest dobra. Obyśmy szli nią dalej.

Zadowolony z postawy swojej drużyny był także trener Piotr Zych. - Byliśmy świadkami dobrego meczu. Jeszcze za czasów pierwszoligowych spotkania ŁKS z Zastalem zawsze dostarczały wielkie emocje i dzisiaj było podobnie - mówi Zych. - Po serii pięciu porażek z rzędu bardzo zależało nam na wygranej. Potencjał Zastalu jest bardzo wysoki, a my przyjechaliśmy tu z problemami, bez trzech kontuzjowanych zawodników. Ci gracze, którzy pojawili się na boisku, dali jednak z siebie 200 procent. Szkoda, że nie wygraliśmy spokojniej, bo końcówka była bardzo nerwowa. Dzięki szczęśliwemu rzutowi Bartka Szczepaniaka udało nam się jednak odnieść zwycięstwo, z czego się bardzo cieszymy.

Trener Zastalu z wyniku zadowolony być nie mógł, ale po meczu i tak podziękował swoim zawodnikom. - Chciałbym podziękować chłopakom, że włożyli w mecz wiele, wiele sił i zostawili na parkiecie dużo zdrowia - mówi Jankowski.

9.128 kibiców w Atlas Arenie! Zobacz zdjęcia z próby bicia rekordu frekwencji