Wicemistrzowie Polski zatrzymali Archibeque'a i znokautowali ŁKS

Aż 43 przewagi mieli koszykarze Turowa w czwartej kwarcie meczu przeciwko ŁKS Łódź. Wicemistrzowie Polski zwycięstwo zapewnili sobie jednak już w drugiej kwarcie
Koszykarze PGE Turowa już w drugiej kwarcie wypracowali sobie 30-punktową przewagę nad beniaminkiem i wtedy stało się jasne, że wicemistrzowie Polski odniosą ósme zwycięstwo z rzędu.

- Wszyscy widzieli jak wyglądał mecz. Nie byliśmy w stanie przeciwstawić się graczom Turowa. Jesteśmy po trudnym meczu przeciwko Zastalowi i nie byliśmy w stanie podnieść się fizycznie. Oczywiście nie odbieram zasług zgorzelczanom, bo byli wyraźnie lepsi i ustępowaliśmy im pod względem talentu - mówił na konferencji pomeczowej Piotr Zych, trener ŁKS.

Jacek Winnicki i jego sztab trenerski doskonale odrobili lekcje przed spotkaniem z łódzkim beniminkiem. Defensywa Turowa była skupiona na trójce zawodników amerykańskich, którzy do tej pory nadawali ton grze ŁKS-u. Zupełnie niewidoczny przez cały mecz byli B.J. Holmes i Jermaine Mallett. Prawdziwy kłopot Piotr Zych miał jednak pod koszem. Całkowicie bezradny był bowiem Kirk Archibeque. Czołowy środkowy w Tauron Basket Lidze, zmierzył się z bardzo dobrym defensorem jakim jest Dallas Luderdale. Center Turowa wyszedł w pierwszej piątce po raz pierwszy w sezonie i od pierwszych minut udowadniał Archibeque'owi, że jego średnia 20 punktów i dziesięć zbiórek w każdym meczu będzie trudne do osiągnięcia w Zgorzelcu. Archibeque rzucił tylko 6 punktów, miał tyle samo zbiórek i po 3 straty i faule.

Jego przeciwnik, Lauderdale, już pierwszej akcji zebrał piłkę po niecelnym rzucie swojego rywala, a kilkadziesiąt sekund później dobił z powietrza niecelny rzut Konrada Wysockiego. W ten sam sposób zapakował piłkę do kosza w połowie kwarty, do tego był jeszcze faulowany.

Przy bardzo słabej grze Archibque'a, łodzianie nie byli w stanie nawiązać walki z wicemistrzami Polski. Turów w drugiej części meczu rzucił aż 34 punkty i chwilę przed przerwą prowadził nawet 55:25. W ekipie ze Zgorzelca świetnie grał Ronald Moore, który popisywał się coraz efektowniejszymi asystami. Z jego dokładnych podań korzystał Michał Jankowski, który w ciągu zaledwie siedmiu minut zdobył 11 punktów.

Zgorzelczanie mają na swoim koncie osiem zwycięstw z rzędu i jest to najlepszy start klubu w historii występów Turowa w ekstraklasie. ŁKS przegrał po raz szósty, ale szanse miał naprawdę niewielkie.

PGE Turów Zgorzelec - ŁKS Łódź 92:54

Kwarty: 21:14, 34:11, 24:17, 13:14

Turów: Gustas 5 (1), Wysocki 2, Gabiński 6, Jackson 13 (1), Lauderdale 6 oraz Cel 2, Kickert 25 (2), Chyliński 10 (1), Mielczarek 0, Jankowski 14 (2), Moore 5 (1), Edwards 4

ŁKS: Dłuski 2, Kalinowski 2, Holmes 7, Mallett 9 , Archibeque 6 oraz Krajewski 5 (1), Szczepaniak 2, Binkowski 0, Sulima 12, Kenig 9 (3)