ŁKS trenuje pod okiem Tarasiewicza, czyli ostra walka po miejsca w składzie

Piłkarze ŁKS-u tak chcieli się pokazać nowemu trenerowi, że dwóch z nich pierwsze zajęcia z Ryszardem Tarasiewiczem kończyło z obandażowanymi głowami.
POLECAMY! Mariusz Wlazły: - Czuję się kopany i poniewierany przez PZPS

Po przegranej z Ruchem Chorzów 0:4 szefowie ŁKS zareagowali błyskawicznie. Postawiono na Ryszarda Trasiewicza, który najpierw jako zawodnik, później jako trener był związany ze Śląskiem Wrocław. W poniedziałek nowy szkoleniowiec podpisał kontrakt do końca sezonu, a we wtorek poprowadził pierwsze zajęcia. Nowy trener tryska humorem. - Bierzemy się ostro do pracy - stwierdził przez treningiem. - W środę i czwartek będziemy ćwiczyć w Gutowie Małym, a w piątek zagramy sparing z Koroną Kielce.

Przed zajęciami Tarasiewicz przywitał się z piłkarzami, a w środę między treningami zaplanował dłuższą rozmowę z drużyną. Szkoleniowiec zapowiada, że jeżeli zajdzie potrzeba, będzie rozmawiał indywidualnie z każdym piłkarzem.

Walka o miejsce w pierwszym składzie w ŁKS-ie prowadzonym przez nowego szkoleniowca rozkręciła się na dobre już po pięciu minutach. Na rozgrzewce, przed treningiem, doszło do groźnie wyglądającej sytuacji. Zawodnicy ŁKS-u tak ambitnie walczyli o piłkę, że dwóch z nich - Cezary Stefańczyk i Tomasz Nowak - zderzyło się głowami. Polała się krew. Kilka minut póżniej w opatrunkach zagrali w wewnętrznej gierce.

Tarasiewicz inaczej niż wcześniej Michał Probierz prowadził zajęcia. Stał spokojnie przy linii bocznej boiska i bacznie obserwował zawodników. Sporadycznie zatrzymywał akcję, podchodził wtedy do wybranego piłkarza, któremu niemal szeptem udzielał wskazówek. - Tak jak trener obserwuje piłkarzy, tak zawodnicy przyglądają się z ciekawością szkoleniowcowi. Najważniejsze, aby udanie zakończyć rundę jesienną. Mozolny proces budowy drużyny na wiosnę będzie jednak zależał od kondycji finansowej klubu. Nie oszukujmy się, że nie należymy do finansowych krezusów, dlatego będziemy skrupulatnie wydawać każdą złotówkę - zapowiedział.

Widać było, że trener Tarasiewicz był raczej zadowolony, co jego podopieczni zaprezentowali w gierce. - Po minie i zachowaniu wydaje się przygotowany na wszystko - ocenił Andrzej Pyrdoł, trener koordynator w klubie z al. Unii.

W zajęciach nie brali udziału piłkarze powołani do kadr: Armenii - Agwan Papikyan, oraz Czarnogóry - Mladen Kaszczelan i Pavle Velimirović. Zabrakło też Roberta Szczota i Pawła Golańskiego. Pierwszy nadal leczy uraz pachwiny, a Golański od trenera dostał dodatkowy dzień wolnego. - W środę będzie już z nami - zapowiada Tarasiewicz.

Łódź będzie miała nowy stadion. Który najładniejszy? ZAGŁOSUJ