Nowa miotła w ŁKS. Będą duże zmiany w składzie

Większość trenerów, którzy w tym sezonie prowadzili drużynę z al. Unii, dość mocno przemeblowywała skład. Także piąty - Ryszard Tarasiewicz - zapowiada, że w sobotę w Bełchatowie zagra zmieniona drużyna
Poważne osłabienie ŁKS

Nie będzie to jednak żadne zaskoczenie, bo każdy z poprzedników Tarasiewicza zmieniał ustawienie drużyny. Tak było w przypadku Dariusza Bratkowskiego, który zastąpił Andrzeja Pyrdoła i między innymi posadził na ławce rezerwowych Bogusława Wyparłę. Z kolei Michał Probierz, następca Bratkowskiego, odesłał na trybuny Marcina Adamskiego, a na ławkę rezerwowych dotychczasowych pewniaków - Dariusza Kłusa i Marcina Smolińskiego. Rywali próbował zaskoczyć m.in. pomocnikiem Mladenem Kaszczelanem na prawej obronie. Tylko Tomasz Wieszczycki, który poprowadził ŁKS w meczu z Ruchem Chorzów, nie zdecydował się na żadne zmiany. - Nie chciałem nic popsuć, dlatego wystawiłem skład, który zaproponował Probierz - tłumaczy po laniu z Ruchem Chorzów.

W sobotę nowy szkoleniowiec zaprezentuje po raz pierwszy efekt dwutygodniowej pracy w klubie z al. Unii. Tarasiewicz nie ukrywa, że w składzie na mecz z PGE GKS-em zajdą spore zmiany. - Pracujemy ciężko na treningach. Wszyscy chcielibyśmy, by efekty tej pracy były widoczne nie tylko w poprawie naszej gry, ale przełożyły się na wyniki - zapewniał po pierwszym tygodniu pracy.

Kolejne deklaracje szkoleniowca sugerowały, że zmiany będą rewolucyjne. Po czwartkowych zajęciach było widać, jak bardzo zmieni się drużyna z al. Unii w meczu z PGE GKS-em. Z rywalizacji o miejsce między słupkami odpadł Wyparło, który nie dość, że ma problem z kolanem, to jeszcze jest przeziębiony, więc Velimirović znów wybiegnie w pierwszym składzie. Na prawą obronę powróci Cezary Stefańczyk, który za Probierza najpierw stracił miejsce, aby następnie pojawić się na boku pomocy.

Partnerem Michała Łabędzkiego na stoperze będzie Kłus, bo etatowego stopera Piotra Klepczarka zmogła grypa. - Ma gorączkę, dlatego powinien leżeć w łóżku do końca tygodnia - tłumacz klubowy lekarz.

Niespodzianką jest przesunięcie prawego obrońcy Pawła Golańskiego do pomocy. - Uważam, że doskonale sobie poradzi, gdyż posiada niezwykły zmysł taktyczny - ocenia Jarosław Dziedzic, skaut klubu z al. Unii.

Największym zaskoczeniem jest to, że Marek Saganowski będzie pełnił rolę lewego pomocnika. Dlaczego? - Ponieważ potrzebuje dużo miejsca, aby rozpędzić się z piłką i uciec obrońcom - tłumaczy Tarasiewicz. W ataku zagra Marcin Mięciel, którego będzie wspomagać Sebastian Szałachowski. Największym atutem tego drugiego - podobnie jak u Mięcięla - jest szybkość i technika.

- Może nie zagramy widowiskowo, ale skutecznie. Naszym celem są bowiem punkty, a nie finezyjna gra - podkreśla trener. Tarasiewicz nie ukrywa, że ŁKS czeka trudne zadanie, bo PGE GKS potrafił pokonać u siebie Śląsk Wrocław i Zagłębie Lubin, czyli drużyny, z którymi łodzianie przegrali. - Celujemy w zwycięstwo, ale remis też będzie dobrym wynikiem. Mamy 14 punktów, rywale o dwa mniej, czyli każdy za wszelką cenę będzie chciał uniknąć porażki.

Gdzie się podziewają kibice ŁKS? Dlaczego nie chcą chodzić na mecze?


Więcej o: