ŁKS. Albo Grajewski, albo maksymalne cięcie kosztów. "W najgorszym wypadku dogramy juniorami"

Szefowie ŁKS zapowiadają, że jeśli nie dojdą do porozumienia z Andrzejem Grajewskim, to zaproponują piłkarzom zmniejszenie pensji. - Jeśli ktoś nie będzie zainteresowany, odejdzie z kartą na ręku. W najgorszym wypadku dokończymy rozgrywki juniorami - dodaje Jarosław Paradowski, rzecznik klubu.
Tomasz Wieszczycki i Tomasz Kłos odchodzą z ŁKS. - Mamy dość - mówią

Od tygodnia szefowie ŁKS rozmawiają z Grajewskim o sprzedaży klubu. Jeśli były współwłaściciel Widzewa ostatecznie nie zdecyduje się na zainwestowanie w ŁKS, to jego obecni właściciele będą zmuszeni do podjęcia radykalnych działań.

- Jeśli nie uda się z Grajewskim, to zaproponujemy piłkarzom niższe kontrakty. Już z nimi wstępnie o tym rozmawialiśmy. Jeśli się nie zgodzą, dostaną karty na rękę. Niech szukają klubów, gdzie będą im regularnie płacić - mówi na łamach "Przeglądu Sportowego" prezes Jakub Urbanowicz. A współwłaściciel klubu Filip Kenig dodaje: - ?Maksymalnie zejdziemy z kosztów, licząc na cud w postaci utrzymania się w lidze.

Rycerz Bodzio nie był pierwszy! Zobacz inne szalone maskotki sportowych drużyn [WIDEO]

O renegocjacji kontraktów pisze także "Super Express" - Jeśli ktoś nie będzie zainteresowany grą w ŁKS, odejdzie z kartą na ręku. W najgorszym wypadku dokończymy rozgrywki juniorami - mówi "SE" Paradowski.

Co na to piłkarze? - Rozmawiamy z chłopakami o całej sytuacji i czekamy na rozwój wypadków. Jeśli nie będzie poprawy i nie otrzymamy zaległości, trzeba będzie podjąć inne kroki. Z odejściem włącznie. Mamy na utrzymaniu rodziny i nie godziliśmy się na występy charytatywne - mówi gazecie anonimowo jeden z czołowych graczy ŁKS.

Andrzej Grajewski chce kupić ŁKS. Oto wszystkie twarze słynnego "Grajka" [ZDJĘCIA]