ŁKS - Trefl. Łodzianie po przejściach - były marzenia i Amerykanie, jest rzeczywistość i Polacy

Do pierwszego meczu z Treflem ŁKS podchodził w euforii i z hasłem "walczymy o play-offy". Dwa miesiące później do rewanżu w Sopocie przystąpi mocno zdołowany i z hasłem "walczymy o przetrwanie".
POLECAMY! Czesław Michniewicz: Nie chcę być tym, który rozkrada Widzew. Ale...

- Chcemy walczyć o play-offy - zapowiadali przed sezonem zawodnicy, trenerzy i szefowie łódzkiego beniaminka. Od początku wiadomo było jednak, że spełnienie celu będzie bardzo trudne, bo za zespołem nie przemawiały ani pieniądze, ani doświadczenie. Nadzieją łodzian na play-offy mieli być za to sprowadzeni latem Amerykanie: Kirk Archibeque, Jermaine Mallett i B.J. Holmes.

Gdy koszykarze z al. Unii na inaugurację sezonu sensacyjnie pokonywali Anwil, głównymi autorami sukcesu byli właśnie gracze zza oceanu. Pochwały dla Amerykanów posypały się także po drugim meczu, w którym co prawda ŁKS wyraźnie przegrał z Treflem, lecz trio z USA zdobyło aż 49 z 65 punktów drużyny.

Niestety, dwa miesiące później okazało się, że zachwyty nad zagranicznymi koszykarzami były przedwczesne. Jedynym, który regularnie grał na dobrym poziomie, był tylko Archibeque. Niemogący liczyć na wsparcie zagranicznych zawodników ŁKS na półmetku sezonu stracił już szanse na play-off. Jakby tego było mało, klub dopadły ogromne problemy finansowe, które zmusiły jego szefów do cięcia kosztów. A że Amerykanie przy al. Unii zarabiali najwięcej, to wybór był oczywisty. Jako pierwszy z ŁKS-u odszedł Archibeque, a w środę kontrakt z klubem rozwiązał Mallett, który przeszedł do... Trefla, czyli najbliższego rywala drużyny z al. Unii. Holmes w Łodzi może zostać tylko pod warunkiem, że zgodzi się na obniżenie kontraktu.

- Walczymy o to, żeby klub przetrwał. Nawet jeżeli będziemy grali składem bez zawodników zagranicznych, to będziemy chcieli walczyć w każdym meczu - przyznał po ostatniej porażce z Anwilem Piotr Zych, trener ŁKS-u. Łodzianie w ciągu dwóch miesięcy z drużyny marzącej o play-offach stali się więc drużyną marzącą o przeżyciu. Wynik dzisiejszego rewanżu z Treflem (początek godz. 19), podobnie jak większości zbliżających się meczów, wydaje się więc niestety oczywisty.

POLECAMY! Najlepsze i najgorsze transfery w Widzewie i ŁKS. Kto zachwycił, a kto zawiódł