Piłkarz ŁKS: "Nie mam za co kupić dziecku prezentu. Błagałem działaczy o jakieś pieniądze"

Aż dziewięciu piłkarzy nie chcą już w klubie jego szefowie. Siedmiu z nich jesienią występowało w ekstraklasie. - Cieszę się, że jestem na tej liście, bo ze spokojnym sumieniem mogę szukać nowego klubu. Teraz nie mam za co kupić dziecku prezentu - mówi Marcin Kaczmarek
Nie tylko PGE i Pepsi Arena, ale też Estadio da Gruz i Kurnik. Zobacz najbrzydsze stadiony ekstraklasy [ZDJĘCIA]

Na liście, którą ŁKS opublikował w środę późnym wieczorem, oprócz Kaczmarka znaleźli się także: Marcin Adamski, Maciej Bykowski, Rafał Kujawa, Marcin Mięciel, Tomasz Nowak, Damian Seweryn, Sebastian Szałachowski oraz Pavle Velimirović. Szałachowski to najlepszy strzelec drużyny, Kaczmarek to najlepszy piłkarz, a Adamski - najdroższy. Mięciel to bohater wygranych derbów z Widzewem, a Velimirović - jedno z odkryć jesieni.

Chętni mogą też wypożyczyć z klubu Artura Gieragę, Artura Golańskiego, Przemysława Kitę, Patryka Kubickiego i Oskara Osowskiego.

Piłkarze, z którymi rozmawialiśmy, a którzy są na liście, nie ukrywają, że spodziewali się znaleźć na niej swoje nazwiska. - Ja chcę odejść z ŁKS-u - przyznaje Szałachowski. - Zaproponowałem klubowi sposób rozwiązania umowy i teraz piłka jest po stronie działaczy.

- Cieszę się, że trafiłem na tę listę - nie ukrywa Kaczmarek. - Ze spokojnym sumieniem mogę szukać nowego klubu, takiego, który będzie wypłacalny. Mam rodzinę, której powinienem zapewnić normalne i spokojne życie. Tymczasem idą święta, a ja nie mam za co kupić dziecku prezentu pod choinkę. Dzwoniłem i błagałem szefów klubu o jakieś pieniądze, ale pozostali głusi na moje prośby. Na święta nie dostałem nawet grosza. Ja nie mam sobie nic do zarzucenia, swoje zadania na boisku wykonywałem w 100 proc.

Wysyp młodych talentów w ekstraklasie. O przyszłość reprezentacji nie musimy się martwić?

Piłkarzy, którzy znaleźli się na liście, łączy to, że w czerwcu kończą im się kontrakty z ŁKS-em. To oznacza, że zima to ostatni moment, by klub na nich zarobił. Dłuższe umowy mają młodzi zawodnicy z drugiej listy. - Będziemy starali się ich wypożyczyć albo rozwiązać z nimi kontrakty za porozumieniem stron - mówi Jarosław Paradowski, rzecznik prasowy ŁKS-u. - Jeśli nie odejdą z klubu, to wiosnę spędzą w drużynie Młodej Ekstraklasy.

Jarosław Dziedzic, dyrektor sportowy ŁKS-u, przyznaje jednak, że najlepiej, gdyby tych piłkarzy udało się sprzedać. - Bo wtedy do naszego budżetu trafią bardzo potrzebne nam pieniądze - nie ukrywa.

W klubie są przygotowani na to, że wiosną w drużynie zostanie tylko kilkunastu piłkarzy z obecnej kadry, wśród nich między innymi Marek Saganowski i Bogusław Wyparło.

Na pierwszym treningu ełkaesiacy spotkają się 10 stycznia. Trener Ryszard Tarasiewicz czeka na zgodę działaczy na rozpoczęcie rozmów z nowymi zawodnikami. - Muszę być pewny na 100 proc., że piłkarze, których namówię do gry w ŁKS-ie, będą na czas otrzymywać pieniądze - mówi szkoleniowiec. Dodaje, że planuje pozyskanie tylu piłkarzy, ilu zimą odejdzie. Nowi mają mieć jednak o wiele niższe kontrakty.

POLECAMY! Przedświąteczna promocja. Piłkarzy można kupować jak... karpie


Więcej o: