Marcin Mięciel z ŁKS: "Mam swoje lata, nie mogę czekać 7 lat na pieniądze"

Trzech nowych piłkarzy wzięło udział w pierwszym treningu ŁKS-u po zimowej przerwie. Bardziej zaskakujące było jednak odsunięcie od drużyny kilku podstawowych graczy
POLECAMY! Widzew traci podstawowego piłkarza. Adrian Budka od lata w Pogoni Szczecin!

Kilkunastu najwierniejszych kibiców, którzy przyszli we wtorek rano na pierwszy w tym roku trening ełkaesiaków, mogło być zadowolonych. Mimo doniesień o fatalnej sytuacji finansowej klubu zobaczyli gromadę piłkarzy. Wśród nich były trzy nowe twarze: Paweł Sasin, Wojciech Łobodziński i Piotr Koman. Dwaj pierwsi już podpisali kontrakty z ŁKS-em. - Myślę, że sfinalizowanie mojego wypożyczenia to tylko kwestia godzin - zapewniał z kolei Koman, pomocnik Podbeskidzia Bielsko-Biała. - W środę jeszcze dojedzie bramkarz Krzysztof Żukowski - zapowiedział Jarosław Dziedzic, dyrektor sportowy ŁKS-u.

W szatni panował ogromny tłok. - Łatwiej wymienić nieobecnych niż tych, którzy przyszli - żartował trener Ryszard Tarasiewicz. Brakowało jedynie Marcina Smolińskiego i Bogusława Wyparły. Pierwszy po zabiegu kolana porusza się o kulach, a drugi dołączy do zespołu w środę.

Okazało się podczas kolejnych treningów, że tłok ma być już mniejszy, bo po treningu ogłoszono listę piłkarzy, którzy zostali przesunięci do drużyny Młodej Ekstraklasy. Kilka nazwisk jest zaskakujących, m.in. Maciej Bykowski, Marcin Mięciel, Tomasz Nowak, Sebastian Szałachowski, Pavle Velimirović i Marcin Adamski. Większość z nich jesienią była podstawowymi zawodnikami drużyny. Oprócz nich odsunięto Artura Gierage, Artura Golańskiego, Przemysława Kitę i Patryka Kubickiego.

Co na to wyrzuceni gracze? - Mam ważny kontrakt, dlatego nie mam wyjścia i muszę zgodzić się z decyzją klubu - mówi Szałachowski. Jego zdaniem to efekt braku zgody na zmianę warunków kontraktu. - Zaległości wobec mnie są spore, mam rodzinę, o którą muszę zadbać - tłumaczy. Podobnie wypowiada się Mięciel. - Mam już swoje lata, dlatego trudno się zgodzić na siedmioletni okres spłaty zadłużenia. Zaproponowałem swoje warunki, ale widać nie zostały zaakceptowane. Nikt nie próbował ze mną negocjować - stwierdził.

- Nie chcę piłkarzy, którzy narzekają - tłumaczył Tarasiewicz. Jeszcze przed podaniem, na kogo nie będzie mógł liczyć, trener ŁKS-u powiedział, że bardzo liczy na nowych graczy. - Sasina i Łobodzińskiego nie potrzeba przedstawiać - zachwala. Obaj mają za sobą występy w ekstraklasie. Pierwszy to wszechstronny pomocnik, który może zgrać też w obronie. Ma za sobą występy m.in. w Śląsku Wrocław, Koronie Kielce i Cracovii. Łobodziński z kolei to były reprezentant Polski, uczestnik mistrzostw Europy w 2008 roku. - Otrzymałem ofertę, dlatego nie zastanawiałem się zbyt długo. Jestem pewny, że ŁKS z moją pomocą utrzyma się w ekstraklasie - dodaje.

Tarasiewicz twierdzi, że to nie koniec wzmocnień. - Czekamy na sygnał od kilku klubów, z których chcemy wypożyczyć zawodników.

Numer jeden na jego liście zajmuje Jakub Kosecki, który wprawdzie pojechał z Legią Warszawa na zgrupowanie, ale jest szansa, że pod koniec stycznia dołączy do ŁKS-u. Klub z al. Unii chce też wypożyczyć z Jagiellonii Białystok swojego wychowanka Bartłomieja Pawłowskiego, a także sprawdzić Marokańczyka El Mehdiego Sidqy'ego. Jednak za tego ostatniego trzeba zapłacić, dlatego szanse na transfer maleją.

Największym problemem szkoleniowca ŁKS-u jest brak wyjazdu na zgrupowanie. To efekt kłopotów finansowych. - Będziemy ćwiczyć więc wyłącznie na naszych obiektach - zapowiada Tarasiewicz. W piątek zamiast normalnego treningu odbędą się badania wydolnościowe, a pierwszy sprawdzian zaplanowano na środę. Rywalem łodzian w Kleszczowie będzie Korona Kielce.

Siatkarze PGE Skry jak gwiazdy futbolu