Antoni Łukasiewicz: Wracam, żeby pomóc ŁKS w utrzymaniu

Łukasiewicz był najlepszym piłkarzem ŁKS w rundzie jesiennej. Musiał odejść, bo skończyło mu się wypożyczenie ze Śląska Wrocław. W tym tygodniu wrócił i w piątek o godz. 18 zagra w meczu z Lechią Gdańsk
Jerzy Walczyk: Zimą był pan blisko podpisania kontraktu z klubem z Gdańska, a tymczasem zagra pan z znów w ŁKS. Czy spotkanie z Lechią ma dla pana szczególne znaczenie?

Antoni Łukasiewicz: Nie zaprzeczam, że rozmawiałem z Lechią, ale nie chcę do tego tematu wracać. Czasami rozmowy długo trwają i kończą się fiaskiem. Należy podać wtedy sobie rękę i powiedzieć do widzenia. Jestem w ŁKS, dlatego najważniejsze jest teraz, co będzie działo się w piątek po godzinie 18.

Drużyna zmieniła się od rundy jesiennej?

- Przede wszystkim przyszli doświadczeni zawodnicy, jak choćby Maciej Iwański, Seweryn Gancarczyk, Paweł Sasin czy Wojtek Łobodziński. To bardzo korzystne zamiany, bo w przeszłości ci piłkarze wielokrotnie udowadniali, że potrafią grać w piłkę na wysokim poziomie. Myślę, że sztab szkoleniowy bardzo umiejętnie połączy młodych graczy z rutyniarzami, a efektem będą wygrane.

Jesienią był pan liderem nie tylko na boisku, ale też w szatni.

- Mam taki charakter, że moim nadrzędnym celem jest dobre wykonywanie pracy. Na boisku postaram się z całych sił walczyć o punkty, a w szatni mimo ostatnich zawirowań atmosfera naprawdę jest doskonała. Będę chciał podtrzymać dobry nastrój, ale nie chcę zbyt dużo obiecywać, bo lepiej sprzedać to wszystko na boisku.

Nie żałuje pan, że tak długo wahał się, aby wrócić do klubu z al. Unii?

- To były sprawy niezależne ode mnie. Od połowy grudnia nastąpiło małe zawirowanie, gdyż pojawiło się kilka koncepcji. W międzyczasie ŁKS zmagał się też ze swoimi problemami organizacyjnymi. Było nawet zagrożenie, że nie przystąpi do rozgrywek. Nie ma to już jednak żadnego znaczenia, bo podpisałem kontrakt i chcę grać dla klubu z al. Unii, aby pomóc mu w utrzymaniu się ekstraklasy. Nie chcę wracać do tego, co się działo na początku lutego, bo w piątek czeka mnie pierwszy poważny sprawdzian.