"Jest mi wstyd za drużynę" vs "Tak chcielibyśmy grać" - wypowiedzi po sensacyjnej wygranej ŁKS z Polpharmą

- To była dobra koszykówka i to, co chcielibyśmy grać. W tym kierunku musimy dalej pracować - cieszy się po sensacyjnej wygranej z Polparhmą Starogard Gdański Piotr Zych, trener koszykarzy ŁKS Łódź.
Przed środowym meczem ŁKS zanotował 14 porażek z rzędu, w tym m.in. z Polparhmą, która wygrała w Łodzi aż 33 punktami. Trudno było więc przypuszczać, by podopieczni Piotra Zycha przełamali fatalną passę na boisku rywala. Ku zaskoczeniu gospodarzy tak się jednak stało i ŁKS wygrał z Polpharmą 79:73.

Po spotkaniu zadowolenia z postawy drużyny nie ukrywał szkoleniowiec łodzian. - To była dobra koszykówka i to, co chcielibyśmy grać. Myślę, że w tym kierunku musimy pracować. Mamy bardzo młodych zawodników i takich, którzy nie grają na poziomie ekstraklasy. Trzeba bardzo dużo pracy, żeby czasami wyszedł nam taki dobry mecz, jak z Polpharmą - uważa Zych.

I dodaje: - Do przerwy mieliśmy dużo strat, bo aż 10. To musieliśmy poprawić i na szczęście w drugiej połowie to nam się udało. Popełniliśmy co prawda kilka szkolnych błędów, ale na koniec Piotrek Trepka trafił dwa rzuty wolne i wreszcie wygraliśmy mecz w lidze. Ten zespół pracuje w bardzo trudnych warunkach i myślę, że ta wygrana będzie dla tych chłopaków motywacją do pracy.

Bohaterem środowego meczu był Jakub Dłuski, który zdobył dla ŁKS 29 punktów, a do tego zanotował 15 zbiórek. - Postanowiliśmy z chłopakami wspólnie troszeczkę wrzucić na luz i cieszyć się bardziej koszykówką. Widać już od ostatniego meczu, że gramy bardziej na luzie i przez to wpada więcej rzutów - mówił po meczu środkowy ŁKS.

Załamany wynikiem był Wojciech Kamiński, trener Polpharmy. - Brakuje mi słów, żeby opisać to, co graliśmy. Nie wiem co się stało. Proszę mnie nie pytać... - mówił Kamiński. - Jest to kolejny mecz w tym sezonie, gdzie gramy bardzo źle, żeby nie powiedzieć katastrofalnie. Nic mądrego nie jestem w stanie powiedzieć. Mogę jedynie przeprosić za naszą grę. Czuję się odpowiedzialny za to jak drużyna gra i jest mi najnormalniej w świecie wstyd. Jeszcze nigdy żadna drużyna, którą prowadziłem, nie grała w ten sposób.