Marek Saganowski, ikona ŁKS: - W klubie codziennie jesteśmy oszukiwani!

- Już ponad pół roku nie otrzymujemy pensji, a w gazetach czytamy, że dostajemy. Postanowiłem więc sprostować nieprawdziwe fakty i powiedzieć też, że w klubie jest coraz gorzej - mówi Marek Saganowski, piłkarz ŁKS.
Rozmowa z Markiem Saganowskim

Jerzy Walczyk: Przed bardzo ważnym meczem nastroje w drużynie nie są najlepsze?

Marek Saganowski: Trudno mieć wesołą minę, skoro mimo zapewnień nie dostaliśmy pieniędzy.

Prezes Andrzej Voigt obiecywał, że do wtorku wypłaci pensję za luty.

- Już ponad pół roku nie otrzymujemy pensji, a w gazetach czytamy, że dostajemy. Postanowiłem więc sprostować nieprawdziwe fakty i powiedzieć też, że w klubie jest coraz gorzej. Wygląda na to, że prezesom nie zależy na uspokojeniu nastrojów w drużynie. Obiecywano nam, że jeżeli przyjdą pieniądze z miasta, dostaniemy wypłaty. Powiedziano nam, że zostały podpisane porozumienia z urzędami [Skarbowym i ZUS - przy. red.], ale okazało się, że cały czas byliśmy oszukiwani, bo nie zostały podpisane.

Przykro tego słuchać, bo mecz z Legią Warszawa pokazał, że gracie coraz lepiej.

- Zapewniam, że piłkarze będą robić co w ich mocy, by wygrywać. Ale działacze nam nie pomagają, a czasami nawet przeszkadzają. Pieniądze to należało podzielić równo, a nie wyróżniać kogoś, przekazując mu więcej niż innym. To poróżnienie zespołu. Jako kapitan protestuję przeciwko takiemu podziałowi.

Nie widać u pana takiej ogromnej determinacji jak na początku sezonu...

- Mam chęć do walki, bo akurat ja mogę nie otrzymywać pieniędzy przez kilka miesięcy. Ale w drużynie znajdują się i tacy, którzy nie są w stanie utrzymać się bez regularnych wypłat. Tu chodzi o odpowiedzialność: jeżeli ktoś mówi cztery razy, że będą pieniądze, to powinien dotrzymać słowa. W ŁKS codziennie jesteśmy oszukiwani. Mimo że zgodziliśmy się na program naprawczy. Mam wrażenie, że prezesi śmieją się nam się w twarz.