Andrzej Grajewski: - Jak ŁKS się utrzyma, to będzie można śmiać się z naszej ligi

Cały czas za to trzymam kciuki, aby ŁKS nie spadł z ekstraklasy - mówi Andrzej Grajewski, były właściciel Widzewa, który oglądał sparing ŁKS ze Skrą Częstochowa (5:0)
Jerzy Walczyk: Co pana sprowadza na mecz ŁKS?

Andrzej Grajewski: Nic szczególnego. Dostałem zaproszenie od pana Jarka Turka, przewodniczącego rady nadzorczej ŁKS. Byliśmy razem na obiedzie, później przyjechaliśmy na mecz.

Może nadal myśli pan o tym, by zostać udziałowcem ŁKS?

- Nie, to zamknięty temat. Cały czas trzymam jednak kciuki, aby drużyna z al. Unii nie spadła z ekstraklasy. Jeżeli łodzianom się uda utrzymać, to będzie się można śmiać z całej ligi. Mówimy o piłkarzach, którzy nie mieli obozu przygotowawczego, nie mają na co dzień gdzie trenować, nie mają wypłacanych na czas pieniędzy.

Czy to prawda, że to pan jest menedżerem testowanego Argentyńczyka Agustina Battipiediego?

- To piłkarz mojego przyjaciela. Ja pierwszy raz w życiu widziałem go na oczy. Proszę uwierzyć, że nie mam zamiaru wsiskać do ŁKS swoich piłkarzy. A co do tego Argentyńczyka, to jest za słaby do polskiej ekstraklasy.