,,Sytuacja ŁKS jest wręcz beznadziejna'' - rozmowa z Markiem Chojnackim

- Przed wznowieniem rozgrywek sytuacja była lepsza, bo ŁKS był zależny tylko od siebie. Dziś musi liczyć na wpadki innych, a najbardziej Lechii Gdańsk - uważa Marek Chojnacki, były piłkarz, a później trener zespołu z alei Unii
Rozmowa z Markiem Chojnackim*

Jerzy Walczyk: Czy ŁKS ma jeszcze szansę na utrzymanie w ekstraklasie, a jeśli tak, to czyim kosztem?

Marek Chojnacki: Przeprowadziłem ostatnio na swój użytek symulację, z której wynika, że Lechia Gdańsk do końca sezonu może zdobyć siedem punktów. Oznacza to, że w siedmiu ostatnich spotkaniach ŁKS musi zdobyć 11 punktów.

Z kim ŁKS ma zdobyć 11 punktów, skoro nie wygrał ze słabeuszami ekstraklasy?

- Do zdobycia jest 21 punktów, czyli jest o co walczyć. Uważam, że wywalczenie 11 punktów jest realne, ale pod warunkiem, że forma drużyny będzie zdecydowanie wyższa niż do tej pory. Możemy spekulować, kogo pokonać, ale jeżeli nadal forma będzie tak słaba jak z Zagłębiem, to utrzymanie w ekstraklasie będzie nierealne.

Co według pana znaczy słowo "forma"?

- Drużyna musi być w zdecydowanie lepszej dyspozycji fizycznej niż obecnie. Można to osiągnąć wyłącznie poprzez trening, trening i raz jeszcze trening.

Ełkaesiacy podobno mocno trenują, a przegrali bardzo ważny mecz z Zagłębiem Lubin. Co zdecydowało o porażce?

- Złożyło się na nią wiele czynników. Przede wszystkim było bardzo mało składanych akcji ofensywnych, po których można było strzelić gola. Drużyna grała w miarę nieźle, jeżeli chodzi o obronę, ale pod koniec meczu zostały popełnione proste błędy w kryciu. To one spowodowały, że Zagłębie wygrało. Byłem mocno rozczarowany formą zespołu. Strzelanie goli, a w efekcie zwycięstwa to wypadkowa dobrej dyspozycji całego zespołu. Przecież w kółko nie można powtarzać, że drużyna nie była na zgrupowaniu, że nie ma gdzie trenować itd. W ŁKS-ie są piłkarze, którzy posiadają wysokie umiejętności, dlatego od nich należy wymagać zdecydowanie lepszej gry.

Był pan zaskoczony zmianami, jakich dokonali w meczu z Zagłębiem trenerzy ŁKS-u?

- Nie chcę komentować zmian, bo to trener ponosi odpowiedzialność za wynik. Szkoleniowiec cały czas jest z drużyną, dlatego doskonale wie, na kogo postawić w danym momencie. W sobotę mogły być różne przyczyny dokonania takiej, a nie innej zmiany. Mogę tylko stwierdzić, że celem powinna być poprawa jakości gry. W sobotę takiej zasady nie widziałem. Ironią losu było zaś, że kiedy były dokonywane zmiany, gospodarze tracili gole.

W sobotę ŁKS czeka znów mecz o przetrwanie, tym razem z Podbeskidziem Bielsko-Biała.

- Myślę, że będzie łatwiejszym rywalem od Zagłębia.

Dlaczego? Przecież jest jedną z rewelacji rundy wiosennej...

- Ponieważ zdecydowanie lepiej gra na wyjazdach niż na własnym stadionie. Bielszczanie pokonali Legię w Warszawie, zremisowali w Chorzowie z Ruchem, ograli ostatnio Lechię w Gdańsku. Ich mankamentem jest atak pozycyjny, dlatego lepiej spisują się na obcych boiskach.

Mówi pan, że Podbeskidzie słabo spisuje się na własnym stadionie. Jeżeli ŁKS wygra w Bielsku-Białej, to w kolejce czekają kolejni niezwykle groźni rywale.

- Sytuacja ŁKS-u jest naprawdę bardzo trudna, nie boję się użyć nawet określenia, że wręcz beznadziejna. Co z tego, że ma tylko trzy punkty straty do Lechii Gdańsk? ŁKS mógł przegrać z Zagłębiem, ale jego gra powinna dawać nadzieję, że w następnym spotkaniu będzie dużo lepiej. W meczu z drużyną z Lubina nie widziałem żadnego optymistycznego akcentu. Trudno spodziewać się, że ełkaesiacy nagle zaczną spisywać się coraz lepiej.

Może jednak zdarzy się cud?

- Uważam, że uratowanie ekstraklasy nie zależy teraz już tylko od ŁKS-u. Po ostatniej kolejce do prześcignięcia pozostała tylko Lechia, z którą łodzianie będą musieli stoczyć korespondencyjny pojedynek o ligę. Przed wznowieniem rozgrywek sytuacja była lepsza, ponieważ ŁKS był zależny tylko od siebie. Zajmował bowiem miejsce ponad strefą spadkową, i to rywale musieli liczyć na potknięcie. Dziś ŁKS musi liczyć na wpadki innych, a najbardziej Lechii, która ma fatalny terminarz. Do tego gra drużyny prowadzonej przez Pawła Janasa wiosną nie jest rewelacyjna. Żeby jednak ostudzić nastroje, nie należy też zapominać o Cracovii, która wcale nie zamierza składać broni. Uważam, że po stracie punktów przez Lechię i ŁKS krakowianie zwietrzyli szansę na uratowanie się przed spadkiem z ekstraklasy. Myślę, że wcale nie są bez szans, tym bardziej że mają zaledwie jeden punkt straty do łodzian.

* Marek Chojnacki jest legendą ŁKS-u. Rozegrał w nim 452 mecze w ekstraklasie, co jest najlepszym wynikiem w historii polskiej piłki. Później był jego trenerem, wprowadzając drużynę w 2006 roku do ekstraklasy. Obecnie zajmuje się szkoleniem młodzieży