Wściekli kibice ŁKS wyzywali zawodników pod stadionem. "Piłkarzyki, pajacyki!"

Po meczu ŁKS z PGE GKS Bełchatów kilkadziesiąt fanów czekało pod budynkiem klubowym na łódzkich piłkarzy. - Co wy robicie, wy nasze barwy hańbicie! - skandowowali.
Po ostatnim gwizdku sędziego, który oznaczał degradację drużyny z al. Unii do pierwszej ligi, fani ŁKS wpadli w furię. - Chodźcie do nas? - krzyknęli do swoich zawodników, by za chwilę wykrzyczeć im "wyp...ć!" oraz "was nie będzie, my będziemy!".

Jeszcze bardziej gorąco było później pod budynkiem klubowym, gdzie znajduje się szatnia łódzkich piłkarzy. Zebrało się pod nią kilkadziesiąt osób, którzy domagali się rozmowy z piłkarzami. Jedynym zawodnikiem, który wyszedł do fanów był Damian Seweryn, akurat w tym sezonie jeden z najrzadziej występujących w ekstraklasie. Dla przykładu w rundzie wiosennej tylko raz pojawił się w kadrze meczowej. - Gdzie jest k... wasza ambicja? Jak można wygrać tylko jeden mecz u siebie w całym sezonie? Tak żałosnej drużyny to w tym klubie jeszcze nigdy nie było - wykrzykiwał jeden z fanów.

Później kibice skandowali przyśpiewki pod adresem zawodników oraz Piotra Świerczewskiego. M.in. "Piłkarzyki, pajacyki", "Świerczewski z kim się założysz?" albo "Dziś po meczu w takim składzie, wypijecie w Czekoladzie [popularna dyskoteka w Łodzi, w której w trakcie sezonu często bawili się ełkaesiacy - przyp. red].

Chwilę później pod budynek podjechały policyjne radiowozy, które zabezpieczały wyjście z szatni od czekających kibiców. Mimo to zawodnicy jeszcze długo z niej nie wychodzili, a coraz więcej fanów zaczęło opuszczać obiekt przy al. Unii.