Marek Chojnacki: ŁKS nie był skazany na spadek

- Drużyna miała potencjał, żeby się utrzymać. A przynajmniej, by wywalczyć więcej punktów - mówi po spadku ŁKS z ekstraklasy Marek Chojnacki, były piłkarz i trener zespołu z al. Unii
W czwartek piłkarze ŁKS zremisowali z PGE GKS Bełchatów 1:1 i na kolejkę przed zakończeniem sezonu stracili już jakiekolwiek szanse na utrzymanie w ekstraklasie. Zdaniem Marka Chojnackiego, byłego piłkarza i trenera drużyny z al. Unii, obecne rozgrywki nie musiały jednak zakończyć się w taki sposób. - Wiadomo, że w klubie były duże zawirowania, jeśli chodzi o przygotowania do rundy rewanżowej. Mimo tego,drużyna miała potencjał, żeby się utrzymać. A przynajmniej, by wywalczyć więcej punktów - mówi w rozmowie z futbolnews.pl Chojnacki.

I dodaje: - ŁKS nie był skazany na spadek. Miał spore szanse, ponieważ z drużyn walczących o utrzymanie mógł pochwalić się najlepszym terminarzem. U siebie grał przecież z Lechią, Cracovią, Zagłębiem, Widzewem [ełkaesiacy nie wygrali żadnego z tych spotkań - przyp. red.]

Według Chojnackiego największą bolączką ŁKS była gra w defensywie. - Nie wyciągnięto praktycznie żadnych wniosków z rundy jesiennej i nie wzmocniono wystarczająco tej formacji. ŁKS często tracił kuriozalne bramki. Na dodatek w sytuacjach, gdy była szansa na punkty - uważa.

53-letni Chojnacki surowo ocenia również zimowe transfery klubu z al. Unii. Jego zdaniem jedynie Wojciech Łobodziński pokazał, że potrafi grać w piłkę, a okresy dobrej gry miał również Grzegorz Bonin. - Reszta? Spodziewałem się po nich znacznie więcej, szczególnie po Sewerynie Gancarczyku czy Macieju Iwańskim. Ci piłkarze mieli być wzmocnieniem, a okazali się wyłącznie uzupełnieniem drużyny. Nawet nie do końca w stu procentach - twierdzi.