Na pożegnanie z ekstraklasą ŁKS przegrał z Jagiellonią Białystok

Marek Saganowski w koszulce ŁKS...

Marek Saganowski w koszulce ŁKS... (Fot. Tomasz Sta?czak / Agencja Gazeta)

Od piłkarzy ŁKS chyba nikt nie oczekiwał, że ograją Jagiellonię Białystok. W pożegnalnym meczu w ekstraklasie walczyli jak równy z równym i przy odrobinie szczęścia mogli nawet zremisować.
W przyszłym sezonie piłkarze z al. Unii nie będą występować w ekstraklasie, ale do ostatniego meczu z Jagiellonią przystąpi niezwykle zmotywowani. Jak po spotkaniu z GKS Bełchatów zadeklarował Marek Saganowski, kapitan drużyny, będą chcieli godnie pożegnać się z ekstraklasa. Sporym zaskoczeniem było więc pojawienie się w wyjściowej jedenastce debiutanta Adriana Olszewskiego, który w bramce zastąpił Pavle Velemirovicia. 19-letni Olszewski to wychowanek Włókniarza Pabianice i trzeci młody piłkarz - po Mateuszu Stąporskim i Przemysławie Kicie - który wiosną zaliczył debiut w ekstraklasie.

Ci wszyscy, którzy mieli wątpliwości, czy łodzianie po spadku mają jeszcze motywację do gry, mogli być zaskoczeni. Już w 6. min powinni bowiem prowadzić. Po rzucie rożnym Macieja Iwańskiego minimalnie przestrzelił Artur Gieraga, a po dobitce Saganowskiego obrońcy wybili piłkę poza boisko. To były jednak miłe złego początki. W 13. min łodzianie nie upilnowali Tomasza Frankowskiego, który po akcji Tomasza Kupisa z bliska trafił w poprzeczkę. Na domiar złego po chwili ŁKS stracił z powodu kontuzji Seweryna Gancarczyka.

Przed przerwą więcej okazji mieli gospodarze, ale ani razu nie trafili w światło bramki. Zagrożenie stwarzał zwłaszcza Frankowski. Poza boiskiem z kolei toczył się pojedynek na gesty opiekunów obu drużyn, którzy niedawno jeszcze razem występowali w drużynie z al. Unii w ekstraklasie. Tomasz Hajto mocno przeżywał spotkanie, bo co rusz zdejmował i zakładał marynarkę. Miał prawo do zdenerwowania z powodu nieskuteczności gospodarzy. Świerczewski był spokojniejszy, choć jego podopieczni nie grali najlepiej.

Ciekawie zrobiło się dopiero w ostatnich pięciu minutach przed przerwą. Najpierw Frankowski zdobył gola, ale pomógł sobie przy strzale ręka. Bliżej powodzenia był ŁKS lecz po uderzeniu Saganowskiego piłka odbiła się od poprzeczki, a po strzale głową Antoniego Łukasiewicz - od słupka.

Po zmianie stron optyczną przewagę miała Jagiellonia, ale łodzianie mądrze się bronili. Poprawnie grali Grzegorz Bonin i Wojciech Łobodziński. W 53. mine Frankowski po raz drugi próbował zdobyć gola ręka i sędzia bez wahania ukarał napastnika żółta kartką, a w konsekwencji czerwoną. Wydawało się, że łodzianie wykorzystają osłabienie rywala.

Tak by się stało, gdyby lepiej grali obrońcy. Dawid Plizga, który 60 sekund wcześniej pojawił się na boisku, zdobył z bliska gola, poprawiając humor Hajcie. Natomiast Świerczewski wpuścił na boisko kolejnego debiutanta - Artura Golańskiego.

W 71. min bramkarz Jagiellonii wreszcie skapitulował. Po rzucie rożnym Bartosza Ramańczuka kapitalnym strzałem z woleja zza pola karnego popisał się Bonin. Radość gości trwała jednak krótko, bo pięć minut później Olszewski sfaulował Pilzgę i sędzia podyktował rzut karny. Świerczewski nie wytrzymał, bo faul był przed polem karnym. Zerwał się z ławki rezerwowych, podobnie jak cała ekipa ŁKS-u, ale sędzia nie zmienił zdania. Jedenastkę wykorzystał Kupisz.

W końcówce los Frankowskiego podzielił Saganowski, ukarany drugą żółtą kartką za próbę wymuszenia rzutu karnego

Komentarze (3)
Na pożegnanie z ekstraklasą ŁKS przegrał z Jagiellonią Białystok
Zaloguj się
  • ksantypa_222

    Oceniono 1 raz 1

    A mnie bardzo cieszy, że ŁKS o całe 2 punkty wyprzedził Cracovię Kraków!!! Gratulacje.

  • nn38

    Oceniono 7 razy -1

    Sagan szacun dla Ciebie za to że jesteś słowny facet. Obiecałeś że godnie pożegnacie się z Ekstraklasą i stało się tak jak przystało na najsłabszą drużynę w Ekstraklasie..BRAWO JAGA!!!
    WIDZEW RZĄDZI W MIEŚCIE ŁODZI !!!!!!!!!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX