Jagiellonia - ŁKS 2:1. Tomasz Hajto o spadku swojego byłego klubu: Szkoda, że w Łodzi nie będzie derbów

- Szkoda, ze w Lodzi nie będzie derbów, ale jeżeli chcemy mieć poważną piłkę, to kluby muszą mieć zaplecze finansowe, boiska treningowe oraz dobry stadion. ŁKS tego nie ma - mówi o spadku drużyny z al. Unii Tomasz Hajto, były piłkarz ŁKS, który jako trener Jagiellonii pokonał łodzian w ostatniej kolejce sezonu.
W ostatnim meczu sezonu Jagiellonia wygrała na własnym stadionie z ŁKS 2:1. Był to wyjątkowy mecz dla Tomasza Hajty i Piotra Świerczewskiego, byłych kolegów z reprezentacji Polski, którzy po raz pierwszy zmierzyli się ze sobą jako trenerzy (Świerczewski oficjalnie jest menadżerem ŁKS). - Nie ukrywam, ze to spotkanie było dla mnie prywatnym pojedynkiem z Piotrkiem. Dla nas był to zapewne ważniejszy mecz niż spotkanie w Krakowie o tytuł mistrza Polski - powiedział po meczu Hajto.

Trener Jagiellonii, który w przeszłości grał w ŁKS, odniósł się także do spadku swojej byłej drużyny. - Powiem tak: to, co się dziej w ŁKS, nie jest efektem sytuacji, która powstała ostatnio, ale cztery, pięć lat temu. To pikowanie w dół jest efektem fatalnej sytuacji klubu. Szkoda, ze w Łodzi nie będzie derbów, ale jeżeli chcemy mieć poważna piłkę, to kluby muszą mieć zaplecze finansowe, boiska treningowe oraz dobry stadion. ŁKS tego nie ma. Nie było pieniędzy na obóz przygotowawczy, a drużyna została zbudowana z łapanki. To konsekwencja dziadostwa, którego w polskiej piłce być nie powinno - stwierdził szczerze Hajto.

I dodał: - Żal mi kibiców, bo mimo, ze ŁKS już wcześniej został zdegradowany, to jednak do Białegostoku przyjechało wielu fanów z Łodzi. Takie miasto jak Łodź powino mieć dwa kluby w ekstraklasie.