Testy w ŁKS na razie bez wielkich sensacji. Są jednak niespodzianki...

14 piłkarzy przyjechało na sprawdziany do ŁKS. Wśród nich było sześciu obcokrajowców, m.in. z Brazylii i... Holandii. Decyzja o ich losie zapadnie w sobotę
Trener Marek Chojnacki zaprosił na testy ponad 20 zawodników, ale w czwartek pojawiło się tylko 14 piłkarzy. Sensacyjnych informacji jednak nie mamy, bo większość kandydatów na ełkaesiaków to nieznani szerzej gracze z niższych lig.

- Szkoda, że nie wszyscy przyjechali, ale wróciło za to dwóch naszych byłych graczy - pociesza się Jarosław Paradowski, rzecznik prasowy. Chodziło mu o bramkarza Marcina Pająka i obrońcę Kamila Bendkowskiego. Pierwszy po odejściu z ŁKS długo leczył kontuzję, zaś drugi występował ostatnio we Włókniarzu Zelów.

W pierwszym treningu uczestniczyło w sumie 18 zawodników. Wśród nich było pięciu Brazylijczyków, m.in. Lenadro, który był wypożyczony z Zawiszy Rzgów do Radomiaka (strzelił dla niego siedem goli). Pojawił się też bramkarz z Holandii, który podobno ma większe umiejętności niż Pavle Velimirović. - Przede wszystkim jest wyższy, dzięki czemu lepiej gra na przedpolu - zachwala bramkarza jego menedżer. Ten sam, który rok temu sprowadził do ŁKS Velimirovicia.

Wśród trenujących znalazł się też 26-letni Michał Żółtowski, obrońca Pelikana Łowicz, kilka lat temu testowany w Widzewie, oraz o cztery lata młodszy Daniel Cyzio, stoper Świtu Nowy Dwór Mazowiecki. - Poprzedni sezon miał bardzo udany - ocenia piłkarza jego ojciec Jacek Cyzio, przed laty gracz Legii i Pogoni Szczecin. - Myślę, że będzie wzmocnieniem ŁKS, który myśląc o awansie, będzie potrzebować solidnych obrońców.

Dlatego na testy zaproszono też zawodnika z Ruchu Zdzieszowice, ale nie chciał powiedzieć, jak się nazywa. Chojnacki będzie musiał od nowa stworzyć defensywę, bo z poprzedniego sezonu w zespole zostanie tylko jeden zawodnik. Odeszli już Ronald Gercaliu i Seweryn Gancarczyk, a ostatnio podziękowano Piotrowi Klepczarkowski. To nie koniec, bo ŁKS ma też opuścić Michał Łabędzki. Ofertę złożyła mu bowiem Olimpia Grudziądz, w której występuje Dariusz Kłus. - Nie ukrywam, że rozmawialiśmy o ewentualnym transferze i wszystko idzie w dobrym kierunku - powiedział Kłus. Zmiana klubu przez Łabędziego jest bardzo prawdopodobna, bo Chojnacki raczej nie będzie go zatrzymywać. W 2009 roku zrezygnował z niego, będąc szkoleniowcem Arki Gdynia.

Oprócz nowych graczy byli na zajęciach też zawodnicy mający nadal ważne umowy z klubem z al. Unii: Artur Golański, Adrian Jurkowski, Adrian Olszewski, Patryk Kubicki i Mateusz Stąporski. Ten ostatni zgłosił jednak kontuzję, dlatego nie ćwiczył. Piłkarz nie ukrywa jednak, że myśli o odejściu z ŁKS. - Mam ciekawe propozycje z ekstraklasy i zagranicy, dlatego chyba nie pozostanę w Łodzi - zdradził.

Niespodzianką może być za to pozostanie w klubie z al. Unii Marcina Smolińskiego. 27-letni zawodnik poprzedni sezon miał stracony z powodu kontuzji. Wiosną zagrał tylko raz w meczu Młodej Ekstraklasy. Co ciekawe, mimo kłopotów ze zdrowiem Smoliński nie znalazł się na czarnej liście trenera Chojnackiego. Czy to oznacza, że zostanie w ŁKS? - W poniedziałek będzie na treningu i będziemy z nim rozmawiać o nowej umowie. Rzeczywiście długo nie grał, ale potrzebujemy tak doświadczonego pomocnika - usłyszeliśmy w klubie z al. Unii.

W piątek i sobotę testowani piłkarze będą mieli kolejne okazje, by przekonać trenerów ŁKS do swoich umiejętności. - Po sobotnim sparingu podejmę decyzję, którzy z nich dostaną propozycję podpisania kontraktu - zapowiada Chojnacki.