Sport.pl

Spadkowicz wzmacnia spadkowicza, czyli dlaczego ŁKS testuje pięciu piłkarzy ze słabej Olimpii Elbąg

Na testy do ŁKS-u najwięcej piłkarzy przyjeżdża z Olimpii Elbląg, najsłabszej drużyny w poprzednim sezonie w I lidze. Dlaczego?
Marek Chojnacki, nowy trener zespołu z al. Unii, oświadczył, że ma listę ponad 30 piłkarzy, którzy chcą występować w ŁKS-ie. Na tej liście jest aż pięciu zawodników Olimpii, która w pierwszej lidze zajęła ostatnie miejsce.

Czy tacy gracze, którzy na dodatek wcale nie byli kluczowymi w Elblągu, są w stanie pomóc choćby w utrzymaniu. - Wszyscy są wolnymi zawodnikami, bo nasz szkoleniowiec Oleg Raduszko zrezygnował z nich po sezonie - usłyszeliśmy w Olimpii. - Po pierwsze, chcieliśmy po spadku odmłodzić kadrę, po drugie, zejść ze zbyt wysokich kosztów. I - co najważniejsze - obcokrajowcy nie pomogli nam w utrzymaniu się w pierwszej lidze.

Trener Chojnacki tłumaczy, że mający problemy finansowe ŁKS zdecydował się na tych właśnie piłkarzy, bo do Łodzi przyjechali na własny koszt. To Temur Chirtuba, Mikołaj Borsukow, Michał Koladko i Maciej Bobek. Na sobotni sparing z Polonią Bytom dołączy do zespołu jeszcze Aleksandr Tiszkiewicz.

Na razie jednak Białorusini nie są lepsi od pozostałych testowanych graczy. Po środowym meczu z Zagłębiem Sosnowiec Chojnacki zrezygnował z bramkarza Chirtuby. Rosjanin przez 30 minut wyłącznie piąstkował piłkę. Białorusin Barsukow świetnie zaczął testy w ŁKS-ie, bo w meczu z Termalicą Nieciecza zdobył nawet gola, a w środę był jednym z najspokojniej grających obrońców. W czwartek do drużyny z al. Unii dołączył 20-letni stoper Bobek, który w minionym sezonie przebywał na boisku zaledwie sześć minut. Ponoć jego atutem jest młody wiek, a w meczach pierwszoligowych przez 90 minut musi na boisku przebywać młodzieżowiec. W sobotę przyjedzie 26-letni Tiszkiewicz, który wiosną zagrał w siedmiu ligowych meczach.

Chojnacki zapewnia, że dobrze zna możliwości piłkarzy Olimpii, dlatego zaprosił Białorusinów na testy. Nieoficjalnie można jednak usłyszeć, że ważniejsze od umiejętności są ich skromne oczekiwania finansowe. Dla ŁKS-u na pewno są korzystniejsze niż Polaków. - Myślę, że mogą oscylować w granicach tysiąca euro - mówi jeden z łódzkich menedżerów. Dla porównania średnia pensja piłkarza ŁKS-u w poprzednim sezonie to około 15 tys. zł. - Nasza obecna zapaść finansowa to efekt rozdmuchanych kontraktów - przyznaje Andrzej Voigt, prezes ŁKS-u.

Chojnacki nie zdecydował jeszcze, czy czwórka byłych piłkarzy Olimpii w poniedziałek pojedzie na zgrupowanie do Gutowa Małego. - W sobotę zagramy sparing z Polonią, po którym wybiorę zawodników na obóz - wyjaśnia. W ośrodku Antoniego Ptaka łodzianie zamówili 30 miejsc, a na razie trener ma do dyspozycji 25 graczy.

Wczoraj okazało się, że w ŁKS-ie nie zostanie Marcin Smoliński, który będzie grać w Olimpii Grudziądz. Po trzydniowej nieobecności na zajęciach pojawił się za to Paweł Sasin.

Więcej o:
Komentarze (1)
Spadkowicz wzmacnia spadkowicza, czyli dlaczego ŁKS testuje pięciu piłkarzy ze słabej Olimpii Elbąg
Zaloguj się
  • aleksander45

    Oceniono 6 razy -2

    Ratować tradycję -tu się zgadzam,ale ratować bankruta? Przecież ŁKS nie jest w strefie euro !!!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX