Niemiec Matthias Tietz blisko podpisania kontraktu z ŁKS: - Wzoruję się na pomocnikach FC Barcelony!

- Na boisku staram się wzorować na grze pomocników FC Barcelony - mówi Matthias Tietz, wychowanek MSV Duisburg, który jest bliski podpisania kontraktu z ŁKS.
Rozmowa z Matthiasem Tietzem

Jerzy Walczyk: Jak pan trafił do ŁKS?

Matthias Tietz: Urodziłem się na Mazurach w Giżycku, ale kiedy miałem dwa lata, to wyjechałem do Niemiec. W wieku ośmiu lat trafiłem do szkółki piłkarskiej MSV Duisburg, w której przeszedłem wszystkie szczeble szkolenia. Dwa lata temu podpisałem z klubem, ale trener pierwszej drużyny nie widział mnie w szerokiej kadrze, dlatego ćwiczyłem tylko z zespołem amatorów. W poprzednim sezonie występowałem w lidze regionalnej w S.C. Wiedenbruck. Po zakończonych rozgrywkach postanowiłem spróbować sił w polskiej lidze. Mogłem zostać w Niemczech, ale zdecydowałem się przyjechać do ŁKS .

W sparingu w Kwiatkowicach był pan najlepszym zawodnikiem na boisku. Nic dziwnego, że trener Marek Chojnacki chce pana w swojej drużynie.

- Cieszę się, że tak zostałem oceniony. Staram się wzorować na pomocnikach Barcelony, którzy szybko zagrywają piłkę. Trener w MSV właśnie takiej gry ode mnie wymagał. W ŁKS występuje na pozycji defensywnego pomocnika i staram się grać tak jak nauczono mnie w Niemczech.

Chciałby pan pójść śladami Sebastiana Boenischa i zagrać w reprezentacji Polski?

- Fajnie byłoby wystąpić w koszulce z orłem na piersi, ale na razie o tym nie myślę. Najbardziej chcę się teraz skupić się na grze w łódzkiej drużynie.

Jak ocenia pan umiejętności swoich nowych klubowych kolegów?

- Nie chcę ich oceniać, bo nie jestem od tego. Uważam jednak, że są dobrze przygotowani. Trener Marek Chojnacki ciekawie prowadzi treningi. Można się na nich sporo nauczyć.

ŁKS będzie musiał zapłacić za pana transfer?

- Nie. Jestem wolnym zawodnikiem. Przed rozmowami z działaczami jestem dobrej myśli. Wierzę, że zostanę w Łodzi na dłużej.

Matthias Tietz ma 22 lata. To wychowanek MSV Duisburg, który przebywa obecnie na testy w klubie z al. Unii

Więcej o: