Zbigniew Domżał, dyrektor ŁKS, o milionowych długach klubu: "Chcemy je spłacać maksymalnie przez pięć lat"

Nie wiem dokładnie, ile wynosi całkowity dług klub, ale z tego co się orientuje, oscyluje w granicach 5-7 mln zł. Niestety, skłaniałbym się jednak do tej drugiej cyfry - mówi Zbigniew Domżał, dyrektor generalny ŁKS.
Na kilka dni przed inauguracją rozgrywek w pierwszej lidze, w klubie z al. Unii zachodzą poważne zmiany. Niedawno dyrektorem generalnym ŁKS został Zbigniew Domżał. - Moim zadaniem będzie koordynowanie wszystkich spraw, które do tej pory były nieuporządkowane. M.in. z tego powodu pojawiało się dużo sprzecznych informacji i klub na tym cierpiał. - mówi.

Według Domżała głównym celem ŁKS jest to, aby klub stał się w końcu wypłacalny. - Wiadomo, że nikt nie chce przychodzić do drużyny, w której wszyscy skaczą sobie do oczu, a do tego na konta piłkarzy na czas nie wpływają pieniądze - podkreśla. - Przewodniczący rady nadzorczej Jarosław Turek zapowiedział, ze od sierpnia w miarę możliwości będzie się starał spłacać wszelkie zobowiązania.

Nowy dyrektor generalny zdradza, że regulowanie zaległości będzie trwało od trzech do pięciu lat. - To będzie długotrwały proces. Nie wiem dokładnie, ile wynosi całkowity dług klub, ale z tego co się orientuje, oscyluje w granicach 5-7 mln zł. Niestety, skłaniałbym się jednak do tej drugiej cyfry - mówi Domżał. - Szkoda, że drużyna nie utrzymała się w ekstraklasie, bo wtedy moglibyśmy spłacać długi grając w najwyższej klasie rozgrywkowej i liczylibyśmy na wpływy z Canal+ i T-Mobile Ekstraklasy. Stało się, jak się stało i wspólnymi siłami musimy to wszystko jakoś uporządkować. W pierwszej lidze na wysokie zyski nie będziemy mogli liczyć. Stacja Orange Sport nie zamierza płacić klubom za transmisje z rozgrywek.

Domżał dodaje, że jeszcze niedawno w klubie z al. Unii poważnie był rozważany start drużyny w czwartej lidze. - Zastanawialiśmy się, czy nie byłoby to lepsze rozwiązanie z ekonomicznego punktu widzenia. Ostatecznie jednak uznaliśmy, że lepiej wyjdziemy na tym, jak w nadchodzącym sezonie uratujemy I ligę, ograniczymy wydatki, a w przyszłym roku spróbujemy powalczyć o powrót do ekstraklasy - kończy.