Czwarty punkt ŁKS w tym sezonie. Kibice: "Dzięki za walkę"

ŁKS zdobył cenny punkt w meczu z Dolcanem w Ząbkach, ale jego gra wciąż jest daleka od ideału. - Lepiej będzie nam się grało na wyjazdach, bo łatwiej jest przeszkadzać niż konstruować akcje - komentował trener Marek Chojnacki.
Po niespodziewanej porażce w drugiej kolejce ze Stomilem Olsztyn ełkaesiacy nie byli faworytami spotkania z Dolcanem. Trener Chojnacki dokonal dwóch zmian w podstawowej jedenastce, wystawiając od początku Michała Osińskiego i Daniela Bruda. Okazało się, że było to dobre posunięcie, bo łódzka drużyna wróciła do domu z punktem.

Faworyzowani gospodarze rozpoczęli spotkanie od mocnych strzałów. Najpierw dyspozycję Bogusława Wyparły sprawdził Bartosz Osoliński, a po chwili Maciej Tataj. To zmobilizowało gości, którzy zaczęli grać odważniej i stworzyli sobie dwie okazje. Najlepszą miał Daniel Cyzio, który po rzucie rożnym uderzył mocno na bramkę, ale Rafał Leszczyński nie dał się zaskoczyć.

Znów okazało się, że niewykorzystane sytuacje się mszczą. Dolcan przeprowadził niemal podręcznikową akcję: Grzegorz Piesio zagrał na głowę do Tataja, a ten ze spokojem umieścił piłkę w siatce.

Cztery minuty później wydawało się, że Jakub Więzik musi wyrównać. Paweł Kaczmarek przedarł się lewym skrzydłem, lecz jego płaskiego podania nie zablokowali obrońcy. Piłka dotarła jednak do napastnika ŁKS-u, a on stojąc metr od bramki trafił prosto w Leszczyńskiego. Gdyby spróbował przerzucić nad nim piłkę...

Łodzianie momentami atakowali nawet ładnie, brakowało jednak tzw. ostatniego podania. Gra toczyła się niemal od pola karnego, do pola karnego, ale gospodarzy umiejętnie i szczęśliwie się bronili. W łódzkim zespole wyróżniał się zwłaszcza Paweł Kaczmarek, który kilka razy oszukał obrońców. Był jednak wyjątkiem, bo pozostali łódzcy pomocnicy - tak jak w spotkaniu ze Stomilem - nie potrafili utrzymać na dłużej piłki.

Końcówka pierwszej połowy należała do Dolcanu, który mógł zdobyć drugiego gola. Na szczęście Rafał Gieraga w ostatniej chwili zablokował składającego się strzału Tataja. Po chwili napastnik gospodarzy kolejny raz próbował zaskoczyć Wyparłę, ten jednak wybił piłkę poza boisko.

Druga część meczu ponownie rozpoczęła się od ataków gospodarzy, ale ełkaesiacy umiejętnie się bronili. Wprawdzie Wyparło był niepokojony strzałami z daleka, lub dośrodkowaniami, ale radził sobie bez zarzutu. W 68. min goście wreszcie uciszyli trybuny. Po rozegraniu rzutu rożnego przez Kaczmarka w polu karnym najwyżej wyskoczył Więzik i uderzeniem głową doprowadził do remisu. Liczna grupa kibiców ŁKS-u zaczęła znów wierzyć, że ich ulubieńcy nie przegrają meczu. W końcówce sędzia Rafał Greń usunął z boiska Piesia, za brutalny faul na Jacku Kuklisie. Łodzianom zabrakło jednak czasu, by wykorzystać przewagę liczebną.

- Dzięki za walkę - tak łódzcy fani podziękowali swoim zawodnikom. Szkoleniowiec ŁKS też cieszył się z punktu: - Kibice, którzy przyszli na mecz, chyba nie żałowali. Warunki były trudne z powodu upalnej pogody, ale gra momentami stała na niezłym poziomie. Były ciekawe akcje, strzały i gole. Wynik jest sprawiedliwy - podsumował Chojnacki.

Dolcan Ząbki - ŁKS 1:1 (1:0)

Gole: Tataj 20. - Więzik 68.

Dolcan: Leszczyński - Klepczarek, Hirsz, Grzelak - Jakubik, Osoliński (64. Bazler), Matuszek, Piesio Cz, Chwastek (68. Świerblewski) - Piątkowski (59. Zjawiński), Tataj.

ŁKS: Wyparło - Gieraga, Borsukow, Cyzio, Osiński - Sasin (0. K. Kaczmarek), Sarafiński (82. Kubicki), Kuklis, Brud (72. Pawlak), P. Kaczamrek - Więzik

Sędziował Rafał Greń z Rzeszowa

Widzów: ok. 600.