Sport.pl

Koniec dorosłej sekcji koszykarzy ŁKS. Ale reaktywacja nastąpi

Po upadku dorosłej sekcji przy al. Unii wracają do szkolenia młodzieżą. I wyczekują lepszych czasów. - Spróbujemy raz jeszcze - zapowiada Jakub Urbanowicz, prezes ŁKS Łódź.
Czarny scenariusz dla ŁKS spełnił się kilkanaście dni temu. 30 lipca Komisja Licencyjna PZKosz postanowiła, że drugą i ostatnią dziką kartę na grę w pierwszej lidze otrzyma Stal Ostrów Wielkopolski. Dla drużyny seniorów, która w ubiegłym sezonie po 30 latach przerwy wróciła do elity, oznaczało to koniec istnienia.

- To był duży cios, po którym naszła nas dłuższa chwila refleksji - przyznaje Urbanowicz, który w 2006 roku wraz z Filipem Kenigeim postanowił reaktywować koszykówkę przy al. Unii. Gdy pięć lat później zespół przy kilku tysiącach kibiców ogrywał w Atlas Arenie Anwil Włocławek, wydawało się, że może być już tylko lepiej. Tymczasem było coraz gorzej, czego efektem była najpierw rezygnacja z gry w TBL, a następnie nieprzyznana dzika karta na I ligę.

- Teraz skupiamy się ponownie na pracy z młodzieżą - deklaruje Urbanowicz, który zarazem nie wyklucza, że drużyna być może przystąpi do gry w III lidze. Czyli miejsca, w którym sześć lat temu wszystko się zaczynało. - Nasza decyzja będzie zależała od tego, ile zespołów zgłosi się do III ligi. Nie ma sensu grać w rozgrywkach dla trzech czy czterech drużyn - dodaje prezes ŁKS.

A jak obecną sytuację w klubie ocenia trener Piotr Zych? - Po cichu liczyliśmy, że jednak uda nam się uzyskać dziką kartę. Miałem przygotowaną listę zawodników, których chcielibyśmy sprowadzić. Szkoda, że z tych planów nic nie wyszło. A co do powrotu do pracy z młodzieżą, to zobaczymy jakie będą efekty. Trzeba jednak pamiętać, że nawet na takim poziomie do funkcjonowania wszystkich drużyn młodzieżowych potrzebne są jakieś pieniądze - przypomina.

W ŁKS mają nadzieję, że praca tylko z młodzieżą będzie etapem przejściowym. Czynnikiem, który miałby sprawić, że dorosła sekcja zostanie reaktywowana, jest nowa hala. Przy al. Unii budowany jest bowiem nie tylko nowy stadion, lecz także trzytysięczny obiekt, z którego mogłoby korzystać kilka halowych drużyn z naszego miasta.

- Najważniejszym problemem, z jakim drużyny podobne do naszej muszą radzić sobie w Łodzi, jest brak odpowiedniej bazy treningowej. Po prostu trudno myśleć o budowie profesjonalnych zespołów, skoro nie ma odpowiednich hal. Przecież tak naprawdę z drużyn halowych na przyzwoitym poziomie funkcjonują tylko siatkarki Budowlanych - zauważa Zych. - Na zakończenie poprzedniego sezonu powiedziałem, że jeżeli nic się nie zmieni, to Łódź na następną drużynę w koszykarskiej ekstraklasie może czekać kolejne 30 lat. Mam nadzieję, że te słowa się nie spełnią, a nowa hala będzie bodźcem, który pomoże odbudować się nie tylko ŁKS. Być może i w Łodzi za jakiś czas zaświeci słońce.

Na podobny efekt liczy także Urbanowicz. Prezes ŁKS deklaruje w rozmowie z "Gazetą" i Łódź.sport.pl, że dorosła sekcja ponownie odżyje. - Na razie odpoczywamy psychicznie po ostatnich miesiącach, które kosztowały nas bardzo wiele. Gdy zbierzemy siły, spróbujemy jeszcze raz - zdradza. - W naszym klubie są młodzi zawodnicy, wokół których można budować drużynę. Za ich wyszkolenie wciąż odpowiadał będzie trener Zych, który ma dobrą rękę do pracy z młodzieżą. A czy do reaktywacji dorosłej sekcji przystąpimy już za rok? Tego nie wiem. Zobaczymy jak będzie wyglądała budowa hali, bo jej posiadanie ma fundamentalne znaczenie.

Więcej o: