Niespodzianki nie było: ŁKS zasłużenie przegrał z Olimpią Grudziądz

Olimpia Grudziądz, jeden z faworytów do awansu do ekstraklasy, łatwo poradził sobie z ŁKS. Jednego gola strzelił były ełkaesiak Adam Cieśliński
Trener Marek Chojnacki po remisie w Ząbkach z Dolcanem nie zdecydował się na zmiany w składzie. Za to w drużynie gospodarzy od pierwszej minuty zagrało trzech byłych ełkaesiaków: Michał Łabędzki, Dariusz Kłus i Adam Cieśliński. Czwarty - Marcin Smoliński usiadł na ławce rezerwowych, zaś Robert Szczot i Jakub Cieciura oglądali spotkanie z trybun.

Łodzianie rozpoczęli dobrze. Starali się zdominować linię środkową, a kilka podań do skrzydłowych Pawła Kaczmarka i Pawła Sasina oraz niezwykle szybkiego Dawida Sarafińskiego zwiastowało, że to może być skuteczna taktyka na gospodarzy.W 12 min - po zagraniu właśnie Sarafinskiego - tylko Jakub Więzik zna odpowiedź na pytanie, dlatego z dziesięciu metrów nie trafił w bramkę.

Szkoda, że konsekwencji łodzianom wystarczyło zaledwie na kilka minut. Potem piłkarze Olimpii z łatwością przechodzili na przedpole bramki Bogusława Wyparły. Światło ostrzegawcze dla gości zapaliło się w 20. min, kiedy to Paul Grischok uciekł lewą stroną i strzelił minimalnie niecelnie. Po chwili kolejne uderzenie byłego widzewiaka fantastycznie obronił Wyparło. To jeszcze nie był koniec oblężenia, bo w następnej akcji Piotr Ruszkuł spudłował, choć stał pięć metrów przed bramką.

Im bliżej końca pierwszej połowy, tym ataki gospodarzy były groźniejsze. ŁKS szczególnie dawał się we znaki Adam Cieśliński. Były napastnik zespołu z al. Unii dwoił się i troił, ale Wyparło nie dał mu się pokonać.

Niewykorzystane okazje się mszczą, i niewiele brakowało, by to łodzianie objęli prowadzenie. W 39 min - po rzucie wolnym podyktowanym za faul Michała Łabędzkiego - strzał Pawła Kaczmarka z 20 metrów sprawił ogromne kłopoty Michałowi Wróblowi.

Po przerwie gra niewiele się zmieniła. Olimpia ciągle była częściej w posiadaniu piłki, a łodzianie nie byli w stanie wyjść z kontratakiem. Popełniali też błędy. W 47 min po strzał głową Gawęckiego był niecelny, a po uderzeniu Ruszkula piłka trafiła w poprzeczkę. ŁKS cofał się coraz głębiej, mnożyły się błędy w obronie. Po jednym z rzutów rożnych dośrodkował Grischok, zaś stoper Olimpii Marcin Woźniak - choć był w pobliżu Daniel Brud - zdobył głową gola.

Ełkaesiacy nie załamali się jednak. Być może usłyszeli okrzyki kibiców "ŁKS jesteśmy z wami", bo po solowej akcji Sarafińskiego i zagraniu Pawlaka Więzik doprowadził do remisu.

Cieszyli się nim krótko, bo sześć minut później po strzale Cieślińskiego i dobitce Ruszkula stracili drugiego gola. Potem jeszcze tylko raz łódzcy fani poderwali się z krzesełek. Było to po uderzeniu Artura Golańskiego. .Wynik meczu został ustalony w doliczonym czasie, kiedy po koszmarnym błędzie Nikolaja Borsukowa Ciesliński wjechał niemal z piłką do bramki.

Olimpia Grudziądz - ŁKS 3:1 (0:0)

Gole: Woźniak (57.), Ruszkul (77.), Ciesliński (90+1) - Więzik (71.)

Olimpia: Wróbel - Pisarczuk, Łabędzki Ż, Staniek, Woźniak - Frańczak (89. Rogalski), Gawęcki, Kłus, Ruszkul (78. Smoliński), Grischok (83. Kryszak) - Cieśliński.

ŁKS: Wyparło - Gieraga (27. Pawlak), Brosukow, Cyzio, Osiński - Sasin Ż, Kuklis, Brud 61. K. Kaczmarek), Sarafiński Ż (82. Golański), P. Kaczmarek - Więzik.