Sport.pl

Sytuacja jest dramatyczna, czyli po kompromitacji ŁKS Łódź z Flotą Świnoujscie

Jerzy Walczyk
08.10.2012 , aktualizacja: 07.10.2012 18:34
A A A

06.10.2012, godzina 15:00

ŁKS Łódź

  • na żywo
Piłkarze ŁKS od najbliższego meczu będą występować w strojach z logo nowego sponsoraPiłkarze ŁKS

Piłkarze ŁKS od najbliższego meczu będą występować w strojach z logo nowego sponsoraPiłkarze ŁKS (Fot. Małgorzata Kujawka / Agencja Gazeta)

Tak źle jak w sobotę ŁKS nie zagrał od bardzo, bardzo dawna. Po raz ostatni stracił w lidze aż siedem goli 39 lat temu. Jego sytuacja jest dramatyczna jest dramatyczna
Było to 28 listopada 1973 roku w meczu ze Stalą Mielec, który ełkaesiacy przegrali 0:7. Wtedy jednak w drużynie gospodarzy grali m.in. Grzegorz Lato, Henryk Kasperczak i Jan Domarski, gwiazdy reprezentacji Polski i światowej piłki. - Trudno się teraz usprawiedliwiać, ale przyszło nam zagrać praktycznie na lodzie - wspomina Ryszard Polak, uczestnik tamtego meczu. - Janek Tomaszewski i Marek Dziuba po kilku minutach musieli zejść z boiska, bo nie mieli odpowiednich korków, aby utrzymać się na nogach na zmrożonej murawie.

W sobotę warunki do gry były niemal idealne. Było ciepło, słonecznie i bezwietrznie. Podopieczni trenera Marka Chojnackiego oddali Flocie mecz niemal bez walki, jakby z góry godząc się z porażka. Jeśli ktokolwiek miał jakieś złudzenia, że ŁKS stać na stocznie wyrównanego pojedynku z liderem tabeli, szybko je stracił. Tak jednostronnego meczu na stadionie przy al. Unii dawno nie widziano. Efektem był ciężki nokaut. - Nie sadziłem, że tak słabo wypadniemy - mówi po meczu przybity Przemysław Kita, spoglądając na cieszących się piłkarzy Floty.

Co z tego, że trener Dominik Nowak przed meczem mówił, że ŁKS jest groźny, gdyż Zawisza Bydgoszcz, główny kandydat do awansu wyjechał z Łodzi zaledwie z remisem, skoro łodzianie byli tylko tłem dla jego podopiecznych. Spotkanie z Flotą udowodniło, że ŁKS nie ma drużyny, ale zbieraninę zawodników o miernych umiejętnościach. Wielu graczy do niedawna występowało w drugiej lub trzeciej lidze. W sobotę pokazali, że tam jest ich miejsce. W ciągu 90 minut gospodarze przeprowadzili tylko jedną składną akcję. Jej autorem był w 35. min Dawid Sarafiński. Po jego kontrze Mateusz Stąporski został sfaulowany w polu karnym, a Kaczmarek nie zmarnował szansy i zdobył gola z rzutu karnego. Wtedy był remis i chyba nikt z nielicznych kibiców nie spodziewał się, że po przerwie dojdzie do blamażu. Ale jeszcze w doliczonym czasie gry były ełkaesiak Ensar Arifović wyprowadził Flotę na prowadzenie.

Później łodzianie zamiast odrabiać straty, grali najczęściej w jednostajnym tempie, przegrywając pojedynki biegowe z rywalami. Konrad Kaczmarek praktycznie nie istniał na boisku, Daniel Brud niby walczył, ale bez efektów, a Jakub Więzik nie wygrał żadnego pojedynku główkowego z Sebastianem Zalepą. Jaśniejszymi punktami w ełkaesowskiej mizerii byli Sarafiński, Paweł Kaczmarek i momentami Stąporski. Ale w tróję ciężko przeciwstawić się ambitnym i dobrze poukładanym na boisku przeciwnikom.

Po tak kompromitującej przegranej należy się spodziewać, że w klubie dojdzie do męskiej rozmowy. Pierwszy z wyniku będzie rozliczony trener Marek Chojnacki. Trzeba jednak pamiętać, że przed sezonem nie udało się ściągnąć żadnego doświadczonego zawodnika. Czego wymagać od szkoleniowca, skoro w składzie ma najwyżej pięciu zawodników posiadających pierwszoligowe umiejętności.

Chojnackiego broni Polak. - Marek może tylko usiąść i płakać - uważa. - Trenerowi należy szybko przyjść z pomocą. Drużyna potrzebuje wzmocnienia. W sobotę było doskonale widać, że w miejsce słabego zawodnika pojawiał się na murawie jeszcze słabszy. W drugiej połowie każdy z pięciu strzałów Floty w światło bramki zakończył się golem - przypomina. I dodaje, że tak słabej postawy łodzian nie można tłumaczyć tylko brakiem umiejętności czy szczęścia. - Wypadek przy pracy może dopaść drużynę w jednym, dwóch meczach, ale jeżeli przegrywa notorycznie, to znaczy, ze problem jest bardzo poważny - przyznaje Polak.

Były szkoleniowiec ŁKS odrzuca jednak tezę, że piłkarze zagrali przeciwko trenerowi. - To młodzi gracze, którzy stają przed szansą wypromowania się. Przecież najlepszym na to sposobem jest uzyskiwanie dobrych wyników.

Okazję do rehabilitacji ełkaesiacy będą mieć w sobotę. Ich rywalem będzie bowiem Polonia Bytom, najsłabsza drużyna w I lidze. ŁKS jest przedostatni w tabeli, ale do bezpiecznego miejsca traci już sześć punktów.

Więcej o sporcie w Łodzi i nie tylko na blogach: Jarosława Bińczyka, Szymona Bujalskiego i Bartłomieja Derdzikowskiego

Zobacz więcej na temat:

Komentarze (7)
Zaloguj się
  • brasi1

    Oceniono 6 razy 4

    jak się nazywa ulubiona bajka ełKAŁesiaków?
    - Królewna ŚnieŻKai 7 krasnoludków
    hahahahaha

    jak się nazywa ulubiony lokal ełKAŁesiaków?
    - Siódemki
    hahahahaa

    jak się nazywa najnowszy sponsor ełKAŁesiaków ?
    - Przewozy kurierskie "Siódemka"

    gdzie ełKAŁesiacy grają na automatach?
    - w 777

    co powiedziałBodzio W. do żony wychodząc z domu?
    - wrócę przed ósmą
    buauahahahahahaha

  • qwerty-rts

    Oceniono 6 razy 4

    Oba kluby padają przez bandę debili. Gdyby było normalnie, już dawno stał by nowy stadion, a na nim 40 tyś. ludzi.

  • jarek.malik

    Oceniono 4 razy 2

    juruś byku! bazgrząc: "jego sytuacja jest dramatyczna jest dramatyczna", miałeś na myśli dramatyczna do kwadratu czy dwoi ci się już w oczach po porannym zajzajerze?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX