Ważne zwycięstwo piłkarzy ŁKS. Wygrali z Okocimskim Brzesko i uratowali posadę Markowi Chojnackiemu

To było jedno z tych spotkań, które ŁKS po prostu musiał wygrać. Na wyjeździe pokonał Okocimskiego Brzesko i zbliżył się do wydostania ze strefy spadkowej.
W Brzesku ełkaesiacy walczyli nie tylko o trzy punkty, ale także o ewentualnego sponsora i uratowanie posady dla trenera Markach Chojnackiego. - To naturalne, że po takich wynikach należy spodziewać się zmian - mówił po ostatnich meczach Jarosław Turek, przewodniczący rady nadzorczej ŁKS.

Szkoleniowiec łodzian chyba nie chciał ryzykować i do bramki przywrócił doświadczonego Bogusława Wyparło. Na środku obrony obok Artura Gieragi zagrał Adrian Jurkowski. Do składu wrócił też Mateusz Stąporski, który już w 4. min nie wykorzystał dogodnej sytuacji do zdobycia gola. Napastnik ŁKS przegrał jednak pojedynek biegowy z bramkarzem gospodarzy.

W 7. min gospodarze mogli nawet objąć prowadzenie, ale Wyparło wybił piłkę nad poprzeczkę po strzale Piotra Darmochwała głową. Kolejne minuty to przewaga miejscowych, ale ełkaesiacy umiejętnie się bronili. Co ważne, próbowali też grać z kontry. Po dobrze wyprowadzonej takiej akcji w 14. min po strzale Pawła Kaczmarka nadal był bezbramkowy remis. Trzy minuty później ŁKS znowu miał naprawdę doskonałą okazję, ale stojący w polu karnym Jakub Więzik z dwóch metrów od bramki nie sięgnął piłki.

Następne minuty to słabsza gra gości. Każde nieudane zagranie wywoływało złość u Chojnackiego. - Jak możecie tak grać! - narzekał łódzki szkoleniowiec.

Jedyne zagrożenie ŁKS stwarzał po stałych fragmentach gry. Bez efektu. Co prawda w 41. min trafili do bramki, ale sędzia jej nie uznał, bo Staporski był na pozycji spalonej. Jeszcze przed przerwą ełkaesiacy mieli pecha, bo po uderzeniu Więzika piłka odbiła się od słupka. Ostatnia część pierwszej połowy należała do Wyparły, który dwukrotnie wyszedł uratował zespół. Najpierw obronił strzał Pawła Pyciaka, a następnie dobitkę Darmochwała.

Pierwszy gol dla gospodarzy wydawał się być tylko kwestią czasu, ale to piłkarze prowadzeni przez Chojnackiego zdobyli bramkę. W 52. min Więzik w końcu przełamał strzelecką niemoc. Po zagraniu Stąporskiego w pole karne i główce Konrada Kaczmarka, właśnie Więzik zamknął akcję i pokonał bramkarza z Okocimiskiego. - Gramy spokojnie! - pouczał Chojnacki swoich zawodników.

Można byłoby być pewnym, że po zimnym prysznicu gospodarze ruszą do ataku. I tak się stało. Na szczęście Wyparło łapał wszystko, co leciało w kierunku jego bramki. W 89. min obronił strzał Indrissa Cisse, który zimą był na testach w ŁKS, ale nie spodobał się ówczesnemu trenerowi Piotrowi Świerczewskiemu. Groźnym uderzeniem odpowiedział Golański, ale Dawid Mieczkowski obronił piłkę. W doliczonym czasie gry piłkarze z Łodzi mogli dobić rywali, ale ani Przemysław Kita, ani Paweł Kaczmarek nie potrafili pokonać bramkarza.

Łodzianie wygrali trzecie spotkanie w sezonie. To oznacza, że trener Chojnacki dalej będzie prowadził drużynę z al. Unii.

Okocimski Brzesko - ŁKS 0:1 (0:0)

Gol: Więzik (52.)

Okocimski: Mieczkowski - Pawłowicz (85. Ogar), Cegliński, Urbański Z - Wawryka, Pyciak (62. Oświęcimka), Baliga Ż, Trznadel Ż (56. Cisse), Darmochwał Ż, Wojcieszyński Ż - Smółka.

ŁKS: Wyparło - Sasin, Gieraga, Jurkowski, Osiński - K. Kaczmarek Ż, Kuklis Ż, Poźniak (86. Golański), P. Kaczmarek, Staporski Ż (70. Brud) - Więzik Ż (78. Kita).

Sędziował: Tomasz Grabowski (Kluczbork)

Widzów: 800.