Grzegorz Wędzyński zastąpi Marka Chojnackiego i zostanie nowym trenerem ŁKS?

- Na razie przyjechałem, aby popatrzeć na zespół. Czas pokaże, czy wrócę do ŁKS w innej niż przed laty roli - mówi Grzegorz Wędzyński, były piłkarz m.in. ŁKS i Polonii Warszawa.
Niedzielne spotkanie ŁKS z Arką Gdynia na żywo oglądał Grzegorz Wędzyński, były zawodnik ŁKS. W drużynie z al. Unii występował w sezonie 1995/1996, w którym strzelił sześć goli.

Dwa miesiące temu Wędzyński był trenerem Elany Toruń, a wcześniej pracował w Pogoni Siedlce i Narwi Ostrołęka. Na stadionie przy al. Unii pojawił się na zaproszenie Andrzeja Voigta, wiceprzewodniczącego rady nadzorczej sportowej spółki ŁKS. - Szkoda, że ełkaesiacy przegrali. W moim odczuciu Arka miała nieco więcej szczęścia - mówił Wędzyński. - W dość dziwnych okolicznościach gospodarze stracili gole. Uderzenie z rzutu wolnego było sygnalizowane, ale Bogusław Wyparło popełnił błąd i nieszczęście gotowe.

I dodał: - Utrata drugiej bramki ustawiła już mecz, chociaż ŁKS zdołał jeszcze stworzyć kilka okazji. Na myśli mam zwłaszcza akcje Pawła Sasina i Agwana Papikjana. Na pewno trener Chojnacki ma wiele spraw do przemyślenia.

Wędzyński to obecnie bezrobotny trener. - Jestem wolny, ale czy zostanę szkoleniowcem ŁKS, to już nie ode mnie zależy. Na razie przyjechałem, aby popatrzeć na zespół. Czas pokaże, czy wrócę do Łodzi w innej niż przed laty roli - mówi tajemniczo Wędzyński.