Mecenas Adam Gilarski o wyroku WSA w sprawie ŁKS: - Długa droga do 30 mln zł odszkodowania

- Jeżeli ŁKS będzie w stanie udowodnić, że licencja mu się należała, to kwestią będzie wtedy tylko określenie wysokości odszkodowania - mówi Adam Gilarski, mecenas.
Rozmowa z Adamem Gilarskim, prawnikiem z PZPN

Jerzy Walczyk: Co dla ŁKS oznacza wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego?

Adam Gilarski: Zacznijmy od tego, że PZPN powinien teraz przeprowadzać procedury licencyjne zgodnie z przepisami oraz bardzo dokładnie i skrupulatnie swoje decyzje uzasadniać. Wracając do pytania, naprawienie błędu wobec łodzian będzie bardzo skomplikowane. Na razie postępowanie administracyjnie pokazało błędy proceduralne. Nie rozstrzygnięto, czy ŁKS rzeczywiście licencja się należała.

Sprawa nieprzyznania licencji musi wrócić do Komisji Licencyjnej?

- To nierealne, bo sprawa dotyczy sytuacji z 2009 roku. Myślę, że prędzej członkowie komisji zostaną zaproszeni na posiedzenie zarządu PZPN, aby złożyć wyjaśnienia. Uważam, że badanie w tej chwili wymogów licencyjnych dotyczących sezonu 2009/2010 jest nieuzasadnione.

ŁKS może liczyć na odszkodowanie?

- Tylko pod warunkiem, że wykaże ponad wszelkie wątpliwości, że licencja mu się należała. Poza tym musi udowodnić winę po stronie Komisji Licencyjnej, a tym samym po stronie PZPN. Do tej pory tylko stwierdzono, że procedury nie zostały zachowane, stąd niezwykle ważne będzie stwierdzenie przez sąd winy w kwestii merytorycznej. Krótko mówiąc, jeżeli ŁKS będzie w stanie udowodnić, że licencja mu się należała, to kwestią będzie wtedy tylko określenie wysokości odszkodowania.

Jak długo można czekać na wyrok?

- Przed laty reprezentowałem PZPN w sporze ze Szczakowianką Jaworzno. Pamiętam, że w pierwszej instancji sprawa toczyła się grubo ponad rok. Domyślam się, że w przypadku ŁKS będzie podobnie. Proces będzie ciągnął się latami, bo prawdopodobnie pojawią się także oddzielne wątki, które sąd będzie musiał dokładnie zbadać. Zajdzie więc potrzeba odbycia nawet kilkunastu rozpraw. Jestem przekonany, że będzie to długotrwały proces.

Więcej o: