105-letni ŁKS Łódź dogorywa. Przez bezradność swoich szefów [KOMENTARZ]

Nie dość, że ŁKS dogorywa, to jeszcze stał się pośmiewiskiem w piłkarskim świecie
Tego, co dzieje się w najstarszym łódzkim klubie, nie można już nawet nazwać kabaretem, lecz tragifarsą. Ignorancja decydentów doprowadziła do unicestwienia ŁKS-u. Jeszcze nie formalnego, ale przy takim kierowaniu to już tylko kwestia czasu. Latem mamiono kibiców bajkami o zatrudnianiu piłkarzy zarabiających pięć tysięcy złotych, bo na tyle spółkę stać. Zapłacono im dwa razy, i to nie wszystko. Zwolniono w grudniu trenera i przez miesiąc nie potrafiono znaleźć jakiegokolwiek. Władze kompromitowały się oświadczeniami, że rozmowy z kandydatami się przeciągają, by wybrać najlepszego.

Podobno wszyscy Polacy znają się na zdrowiu i piłce nożnej. Szefowie ŁKS-u codziennie udowadniają, że tak nie jest. Że obejrzenie kilku meczów nie wystarczy, by rządzić klubem. Owszem, łatwiej to robić, mając pełną kasę. To jednak nie gwarantuje powodzenia. Ale jak ktoś nie ma pomysłu, jedynie chęci i wysokie mniemanie o sobie, to efekt jest taki jak w przypadku ŁKS-u. Nie dość, że 105-latek dogorywa, to jeszcze stał się pośmiewiskiem w piłkarskim świecie. Naprawdę na to nie zasłużył, panowie Turek, Janicki, Domżał etc.