Artur Gieraga o sytuacji finansowej ŁKS Łódź: Jest totalna lipa z kasą

W ŁKS jestem już pięć lat i jak pamiętam, zawsze były problemy z pieniędzmi. Gorzej, że nie widać najmniejszych nawet oznak poprawy - mówi Artur Gieraga, najlepszy piłkarz ŁKS
Jerzy Walczyk: Jak ocenia pan ostatnie zmiany w klubie?

Artur Gieraga: Pod jakim względem? W aspekcie czysto sportowym i organizacyjnym widać gołym okiem ogromne zmiany na plus. Wreszcie mamy normalne warunki do trenowania. Przed każdymi zajęciami nie ma już dylematu, gdzie będziemy ćwiczyć. Pod względem finansowym nadal jest fatalnie.

Nadal myśli pan więc o odejściu z ŁKS?

- Ciężko dać dobrą odpowiedź na takie pytanie.

Dlaczego?

- W ostatnim czasie miałem propozycje z kilku klubów, dlatego myślałem o odejściu. Po zmianach organizacyjnych postanowiłem, że będę się przygotowywał z ŁKS-em do rundy rewanżowej. Nadal jednak czekam, by sytuacja finansowa się poprawiła. Jeżeli tak się stanie, wiosną będę występował w drużynie z al. Unii.

A jeśli nic się nie zmieni?

- Okienko transferowe otwarte zostanie pierwszego, a zamknięte zostanie ostatniego dnia lutego. Będzie więc sporo czasu, aby wiele spraw raz jeszcze przemyśleć i wyprostować. W ŁKS jestem już pięć lat i jak pamiętam, zawsze były problemy z pieniędzmi. Gorzej, że nie widać najmniejszych nawet oznak poprawy. Dodam tylko tyle, że w tej chwili z kasą jest totalna lipa. To mnie zniechęca. Dlatego wciąż się waham, czy w nim zostać.

Przejdźmy do spraw sportowych: jak ocenia pan nowych kolegów? Drużynę stać na uratowanie pierwszej ligi?

- Uważam, że sprostają zadaniu. Wprawdzie do tej pory nie grali w pierwszej lidze, mam jednak przeświadczenie, że będą chcieli pokazać się z dobrej strony na zapleczu ekstraklasy. Przecież dla nich to życiowa szansa, aby zaistnieć w profesjonalnej piłce. Dotychczasowe sparingi pokazały, że gramy coraz lepiej, a nasza forma z meczu na mecz zwyżkuje.

To będzie lepszy zespół od tego z rundy jesiennej?

- Nie wiem, czy lepszy, czy silniejszy, ale na pewno nie słabszy. Przede wszystkim jego atutem będzie przeogromna ambicja.

Skąd u pana taki wybuch dobrej formy? Jest pan skuteczniejszy od napastników.

- Niektórzy już nawet mówią, że wiosną będę liderem drużyny. Osobiście nie uważam, że tak będzie, bo w kadrze mamy kilku naprawdę uzdolnionych zawodników, którym bardziej ode mnie należy się rola lidera. Nie tylko na boisku, ale także w szatni... Wracając do mojej formy, to jest ona efektem ciężkiego treningu. Dlatego gram lepiej niż jesienią.

Trener Piotr Zajączkowski ustalenie składu zaczyna od Artura Gieragi.

- To bardzo miło, że nasz szkoleniowiec widzi mnie w wyjściowym składzie. Prawdopodobnie to efekt mojego występu w sparingu ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki, w którym do przerwy zagrałem w obronie, a po zmianie stron w pomocy. Po przerwie strzeliłem trzy gole i natychmiast okrzyknięto mnie liderem drużyny.

Więcej o: