Michał Osiński, piłkarz ŁKS Łódź, poskarżył się do PZPN: "Od września nie dostaję wynagrodzenia"

- Od września nie otrzymuję należnego wynagrodzenia, a moje prośby pozostają bez echa - mówi Michał Osiński, obrońca ŁKS Łódź.
Rozmowa z Michałem Osińskim

Jerzy Walczyk: W niedzielę ŁKS zmierzy się z GKS Katowice w pierwszej kolejce rundy wiosennej I ligi. Nie ma pana w kadrze drużyny prowadzonej przez Piotra Zajączkowskiego. Nie jest panu żal?

Michał Osiński: Oczywiście, że jest mi przykro. I tak będzie niestety już do końca sezonu. Decyzje zostały podjęte, dlatego zamiast grać w piłkę podnoszę swoje umiejętności w koszykówce.

Nie ma szans, aby dojść do porozumienia?

- Do jakiego porozumienia? To ja mam ustąpić? Zostałem poinformowany, że wiosną nie będę w kadrze. Trenuję z Jackiem Kuklisem, którego też odsunięto od drużyny. We dwóch co można więcej zrobić, niż tylko porzucać piłką do kosza.

Szefowie ŁKS wydali oświadczenie, w którym napisali, że możecie korzystać z hali, strojów sportowych i pomocy trenera.

- I co z tego, że codziennie przychodzimy na stadion, skoro od września nie otrzymuję należnego wynagrodzenia. Moje prośby cały czas pozostają bez echa. Nie ukrywam, że w styczniu otrzymałem propozycję gry w innym klubie, ale z ŁKS mam ważną umowę, dlatego musiałem odmówić. Nie ukrywam, że zawaliłem mecz z Wartą Poznań, ale mam dopiero 34 lata. Czuję się bardzo dobrze i z powodzeniem mógłbym pograć jeszcze dwa, a nawet trzy sezony. Czekam na rozwiązanie kontraktu w PZPN z winy klubu. Wierzę, że w następnym sezonie jednak znajdę sobie klub, w którym zakończę karierę.