ŁKS Łódź - GKS Katowice: Po pierwszy krok do utrzymania [ZAPOWIEDŹ]

Meczem z GKS-em Katowice ŁKS zaczyna walkę o utrzymanie i przetrwanie klubu. - Atmosfera w drużynie jest doskonała, dużo lepsza niż jesienią. To powinno przynieść efekty w postaci zwycięstw - mówi kapitan drużyny.
Do meczu z 13. zespołem w tabeli pierwszej ligi po rundzie jesiennej łodzianie przygotowywali się tak naprawdę od połowy stycznia. Wówczas szefowie ŁKS-u podpisali porozumienia z łódzką Szkoła Mistrzostwa Sportowego. Z drużyny, która jesienią zajęła 16. miejsce w tabeli, odeszło 15 zawodników i tyle samo pojawiło się nowych. Nowy jest też trener Piotr Zajączkowski, który zastąpił Marka Chojnackiego. Działacze wprawdzie nie postawili żadnego wyraźnego celu, ale w klubie nikt nie ukrywa, że drużyna musi utrzymać się w pierwszej lidze.

Pierwszym testem nowego ŁKS-u będzie spotkanie z GKS-em Katowice, jednym z trzech rywali, których ełkaesiacy pokonali w rundzie jesiennej. Ciekawe, że w wśród gospodarzy prawdopodobnie zagra tylko jeden zawodnik występujący w inauguracyjnej kolejce - to Konrad Kaczmarek.

Zajączkowski w niedzielę nie może liczyć na Artura Gieragę i Adriana Łuckiego, pauzujących za kartki, oraz na narzekających na urazy Artura Golańskiego i Dariusza Dolewkę. Ma jednak kim ich zastąpić, bo Łukasz Staroń i Artur Bogusz mogą zagrać na różnych pozycjach.

- U naszego trenera nie ma pewniaków - mówi Adrian Jurkowski, który pod nieobecność Gieragi będzie kapitanem drużyny. Według Janusza Matusiaka, prezesa SMS-u, wiedzą o tym piłkarze, których Zajączkowski prowadził w Turze Turek. - Aby wyjść w pierwszym składzie, muszą przez cały tydzień mocno pracować na treningach - zapewnia Matusiak.

Zajączkowski: - Na mecze zawsze typuję 18 piłkarzy, dlatego nie boli mnie głowa z nadmiaru bogactwa. Nie chce odpowiedzieć na pytanie, czy w kadrze znajdzie się Bogusław Wyparło. - Na pewno powołam dwóch bramkarzy. Konkretne nazwiska podam dopiero po sobotnim treningu - kończy.

Ze starej kadry łodzian są tylko Jurkowski i Konrad Kaczmarek. Obaj powinni zagrać przeciwko GKS-owi od pierwszej minuty. Wszystko wskazuje na to, że drużyna zacznie w składzie: Kołba - Bogusz, Ragaman, Jurkowski, Mikołajczyk - Kaczmarek, Kotwica, Drągowski, Biel - Staroń, Gląba.

- GKS ma kilku klasowych zawodników, choćby Marcina Pietronia i Marcina Pitrego. Na pewno nie uklękniemy przed tym rywalem, spróbujemy sprawić niespodziankę - zapowiada. Dodaje, że ŁKS stać na odniesienie zwycięstwa. - Świadczą o tym 24 gole strzelone w sparingach - argumentuje.

W marcu ŁKS czekają cztery mecze ligowe - z GKS-em, Stomilem Olsztyn, Dolcanem Ząbki i Olimpią Grudziądz.

Bojowe nastroje są też wśród piłkarzy. Jurkowski wręcz tryska optymizmem. - Atmosfera w drużynie jest doskonała. Jest dużo lepiej niż jesienią, bo tworzymy kolektyw, w którym jeden za drugiego na boisku dałby się pociąć. To powinno przynieść efekty w postaci zwycięstw. Większość naszych piłkarzy jest mało znana, ale nie widać u nich debiutanckiej tremy. Nie stoimy na straconej pozycji - stwierdza kapitan.

Po piątkowych opadach na boisku przy al. Unii leży śnieg, a prognozy pogody nie są optymistyczne. Zbigniew Jarzębowski, kierownik ds. bezpieczeństwa w ŁKS-ie, mówi: - Myślę, że ostateczną decyzję, czy zagramy albo spotkanie zostanie odwołane, podejmie sędzia tuż przed meczem.

Początek meczu ŁKS - GKS w niedzielę o godz. 12.15.