Nieudany początek rundy wiosennej I ligi. ŁKS Łódź przegrał u siebie z GKS Katowice

W pierwszej tegorocznej kolejce I ligi piłkarze ŁKS przegrali u siebie z GKS Katowice 0:1.
Z powodu obfitych opadów śniegu nie było wiadomo, czy mecz w ogóle będzie mógł się odbyć. Spora grupa kibiców ŁKS od rana odśnieżała murawę na stadionie przy al. Unii. I dzięki nim udało się rozegrać niedzielne spotkanie.

Bardzo trudne warunki gry, minusowa temperatura oraz zalegający miejscami na boisku lód, sprawiły, że oba zespoły bardziej starały się nie stracić gola, niż go zdobyć. Łodzianie na tle doświadczonego rywala prezentowali się nawet poprawnie. Wybijali gości z rytmu, blokowali dostęp do własnej bramki, a do tego ambitnie walczyli. Często przez długi czas potrafili się utrzymywać przy piłce.

W 25. min, po zagraniu Konrada Kaczmarka do Piotra Gląby, ten drugi próbował lobować bramkarza GKS, ale Łukasz Budziłek końcami palców zmienił lot piłki, która przeleciała tuż obok słupka.

Niestety, niewykorzystane okazje się mszczą. Tak było i tym razem. Najpierw Artur Bogusz pozwolił dośrodkować Krzysztofowi Wołkowiczowi, później trzech ełkaesiaków nie potrafiło odebrać piłki Sławomirowi Dudzie, który uderzył zza pola karnego i piłka po rykoszecie wpadła do bramki obok zaskoczonego Michała Kołby.

Po przerwie ŁKS atakował na połowę, gdzie było mniej śniegu i lodu. Szczęścia ze strzałów z dystansu próbowali Michał Mikołajczyk i Łukasz Staroń, ale ich uderzenia były niecelne. Po godzinie gry trener gospodarzy wprowadził Dawida Borysa, ofensywnego pomocnika, który zastąpił Karola Dragowskiego. Nie zmieniło to jednak obrazu gry. ŁKS miał problemy ze stwarzaniem podbramkowych sytuacji. W końcowych minutach przewagę mieli piłkarze z Katowice, ale na szczęście byli nieskuteczni. W doliczonym czasie łodzianie mieli szansę, aby doprowadzić do remisu. Z rzutu wolnego uderzył Staroń, bramkarz GKS wypuścił piłkę, ale nikt nie potrafił jej dobić.

Drużyna z al. Unii rozczarowała, bo nie zdołała zdobyć nawet punktu. Kilka składnych akcji to za mało, by myśleć o wygranej. W następnym meczu - ze Stomilem - podopieczni trenera Zajączkowskiego muszą być przede wszystkim bardziej skuteczni.

ŁKS - GKS Katowice 0:1 (0:1)

Gol: Duda (37.) ŁKS: Kołba - Bogusz (80. Kita), Ragaman, Jurkowski, Mikołajczyk - Kaczmarek (72. Pawlak), Kotwica, Drągowski (63. Borys), Biel - Staroń, Gląba.

GKS: Budziłek - Sadzawicki, Kaminski, Napierała, Chwalibogowski - A. Kowalczyk 78. Farkas), Fonfara, Duda, Pitry, Wołkowicz - Rakels (88. Radionow).

Sędziował: Tomasz Grabowski z Kluczborka

Widzów: 1627