ŁKS Łódź blisko porozumienia z dwoma piłkarzami, którzy poskarżyli się w PZPN

- Mamy wstępne zgody dwóch piłkarzy - przyznaje Zbigniew Domżał, dyrektor ŁKS.
W piątek mija termin odwołania w sprawie zawieszenia pierwszoligowej licencji przez ŁKS. - Pracujemy wielotorowo i w wyznaczonym terminie na pewno takie odwołanie złożymy - deklaruje Domżał. - Mamy wstępne zgody dwóch piłkarzy.

Nie chciał jednak ujawnić nazwisk zawodników. Prawdopodobnie chodzi o Damiana Seweryna i Cezarego Stefańczyka. Ten pierwszy przyznał w rozmowie z lodz.sport.pl, że jest blisko podpisania ugody. Stefańczyk na razie się zastanawia, ale wszystko wskazuje na to, że także złoży podpis na porozumieniu.

Szefowie ŁKS wciąż jednak nie skontaktowali się z Krzysztofem Adamowiczem, byłym drugim trenerem drużyny. - Nikt z klubu do mnie jeszcze nie zadzwonił - żali się były szkoleniowiec. Robert Sierant nie ukrywa, że jest daleko od porozumienia. - Otrzymałem z klubu mailem propozycję, która brzmiała jak z kosmosu - opowiada. - Mimo to ustosunkowałem się do niej, ale nie otrzymałem żadnej odpowiedzi - dodaje. W kolejce na rozmowy czekają Tomasz Nowak i Seweryn Gancarczyk.

W klubie mają dzieję, że podpisywanie porozumień wkrótce nabierze tempa, bo Filip Kenig, główny udziałowiec ŁKS, w środę ma powrócić do Polski.

Sprawą ŁKS interesuje się też Michał Listkiewicz, były prezes PZPN, a obecnie szef Piłkarskiej Ligi Polskiej, odpowiedzialnej za organizację rozgrywek w I lidze. - Rozmawiałem z działaczami ŁKS o ich problemie, ale jako PLP niewiele możemy pomóc. Będziemy jednak apelować do PZPN, aby pochylił się nad argumentami łodzian - mówi.