Koszykarski ŁKS liczy na pieniądze z dotacji. Prezes Widzewa: "Jestem zbulwersowany"

Stowarzyszenie ŁKS Koszykówka Kobiet liczy na przyznanie dotacji ze wsparcia drużyn ligowych, czyli dawnej promocji Łodzi przez sport. Takie oczekiwania oburzają prezesa Widzewa. A jak reaguje na nie UMŁ?
Szkolenie sportowe oraz wsparcie drużyn ligowych (dawna promocja przez sport) to dwie najważniejsze formy wsparcia łódzkich klubów przez UMŁ. Na oba cele magistrat zapisał 7,5 mln zł. Połowa tej kwoty została przekazana klubom w ramach konkursu na pierwsze półrocze. Na poniedziałkowej komisji sportu poinformowano, że w najbliższym czasie zostanie rozpisany konkurs na drugie półrocze.

Radni pytali się, jak wygląda sytuacja koszykarek ŁKS i czy klub ten będzie mógł liczyć na dotacje na wsparcie drużyn ligowych. Mirosław Trześniewski ma bowiem ambitne plany i przymierza się bowiem do wykupienia "dzikiej karty" na grę w I lidze (w pierwszym półroczu ŁKS nie otrzymał pieniędzy, bo grał w II lidze). Longina Lefik, dyrektor wydziału sportu, tłumaczyła, że włączenie koszykarek do tej grupy oznaczałoby, że trzeba byłoby również włączyć do niej inne zespoły. - Wiem, że pan Trześniewski jest w UMŁ częstym gościem. Jeżeli jednak mówimy, że dopuszczamy koszykówkę, to tak samo powinniśmy dopuścić pierwszą ligę piłki ręcznej. To ten sam poziom rozgrywek, popularniejsza dyscyplina, a widownia zawsze sięga kilkuset osób - podkreślała Lefik. Dodała, że później tego samego oczekiwałyby inne kluby, jak trzecioligowy piłkarski SMS, drugoligowe siatkarki ŁKS czy piłkarze ręczni Anilany.

Oczekiwania ŁKS zdenerwowały obecnego na posiedzeniu Ryszarda Andrzejczaka, prezesa Widzewa. Andrzejczak podkreślał, że rok temu ŁKS grał w ekstraklasie tylko dlatego, że wykupił "dziką kartę", podczas gdy Widzew grał w niej dzięki wynikom sportowym. - Rok temu ŁKS kupił grę w ekstraklasie i na koniec miał taką sytuację finansową, że koszykarki nie wyszły na parkiet w meczu z Wisłą. Wszyscy wiemy, jak wtedy skończyły się losy klubu. Tymczasem teraz słyszę, że znowu chce kupić "dziką kartę" i dostać pieniądze od miasta. Przyznam szczerze, że jestem tym wszystkim zbulwersowany - mówił Andrzejczak.

Czy koszykarki ŁKS dostaną pieniądze ze wsparcia drużyn ligowych? W tej chwili trudno wyrokować na 100 proc. Wiele zależeć będzie od tego, czy prezydent zwiększy wydatki na obie dotacje jeszcze w tym roku. Tego chcą radni z komisji sportu, którzy w poniedziałek przyjęli w tej sprawie jednogłośne stanowisko. "Brak zwiększonej pomocy miasta może doprowadzić do upadku wielu zasłużonych drużyn" - napisano w uzasadnieniu.