ŁKS Łódź dopiero w okręgówce? "W III lidze może zagrać ten, który wycofał się z rozgrywek"

- ŁKS może zagrać w III lidze, ale ten, który wiosną wycofał się z rozgrywek. Nowy klub musi zaczynać od najniższej klasy - twierdzi jeden z prominentnych działaczy PZPN
W sobotę pisaliśmy, że według nowej uchwały PZPN klub zgłaszający do rozgrywek drużynę seniorów musi zaczynać od najniższej klasy w danym okręgu. Dotyczy to ŁKS, który odbudowuje zespół i chciałby wystartować w III lidze. Przypomnijmy, że przychylił się do tego Łódzki Związek Piłki Nożnej.

Okazało się jednak, że ełkaesiaków czeka dłuższa droga do piłkarskiej elity. Jednak w klubie nie poddają się i mają nadzieję, że uda się przekonać PZPN, że ŁKS zasłużył na specjalne traktowanie. Działacze twierdzą, że ŁZPN rekomendował drużynę do III ligi jeszcze przed podjęciem uchwały przez PZPN. - To nie ma żadnego znaczenia. Według obowiązujących od dawna przepisów nowy podmiot powinien zacząć rozgrywki w najniższej lidze. Z uwagi na zasługi wojewódzki związek może to zmienić i przesunąć drużynę o dwie klasy wyżej. I to można zastosować wobec ŁKS - usłyszeliśmy od jednego z działaczy, który prosił o anonimowość. Dodał też, że zespół z al. Unii może zagrać w III lidze, ale tylko ten, który wiosną został wycofany z rozgrywek I ligi. - Moim zdaniem nawet prezes Boniek nie może tego zmienić - zakończył rozmówca "Gazety".

Jeśli to się potwierdzi, ŁKS wystartuje w klasie okręgowej, czyli V lidze. Wtedy - zakładając, że drużyna będzie awansowała rok po roku - droga do ekstraklasy potrwa pięć lat.

W poniedziałek do ŁZPN ma dotrzeć pismo, w którym Krzysztof Malinowski, rzecznik ochrony prawa związkowego w PZPN, zarzuca Edwardowi Potokowi złamanie prawa związkowego. Chodzi właśnie o decyzję przyznającą ŁKS III ligę. Adam Kaźmierczak, wiceprezes łódzkiego związku, uważa, że jego szef jest niewinny. - W naszej uchwale o przyznaniu ŁKS miejsca w III lidze był zapis, że będzie ona ważna po zatwierdzeniu przez PZPN. Dlatego spokojnie czekamy na zarzuty - twierdzi.

Nieoficjalnie wiadomo, że Mazowiecki Związek Piłki Nożnej, który będzie organizatorem najbliższych rozgrywek III ligi, nie wycofał się z pomysłu powiększenia grupy łódzko-mazowieckiej do 20 drużyn, mimo że jest problem z ŁKS, a znajdująca się w podobnej sytuacji co łodzianie Polonia Warszawa została już potwierdzona do V ligi.

Co na to działacze klubu z al. Unii? - Jestem zdziwiony piątkową wiadomością - przyznaje Tomasz Salski z zarządu ŁKS. - Nie znamy dokładanie uchwały piłkarskiej centrali, ale czekamy na oficjalne stanowisko z Warszawy. Cały czas trwają jednak przygotowania do ligi.

Od osób związanych z klubem usłyszeliśmy też, że działacze mimo niejasnej sytuacji gromadzą pieniądze na nowy sezon. Ponoć jest firma gotowa sponsorować zespół.

W poniedziałek o godz. 18 odbędzie się zatem zaplanowany wcześniej test kandydatów do gry w ŁKS. Trener Wojciech Robaszek spodziewa się przyjazdu przynajmniej 20 zawodników. - Wszyscy, z którymi wcześniej rozmawiałem, wiedzieli, że szukamy zawodników do III i IV ligi - wyjaśnia. Nie wiadomo więc, jak zareagują na informację, że mieliby zagrać w okręgówce. Szkoleniowiec dodaje, że termin rozpoczęcia przygotowań do sezonu nie ulegnie zmianie. Pierwszy trening zaplanowany jest na 8 lipca. - Bez zmian pozostaje też zatwierdzony wcześniej terminarz naszych gier kontrolnych - dodaje.

Robaszek w sobotę oglądał mecz Zawiszy Rzgów ze Startem Otwock (3:1) w III lidze. W drużynie gospodarzy wystąpiło kilku byłych zawodników ŁKS, którym ze szczególną uwagą przyglądał się szkoleniowiec. Najlepiej zaprezentowali się Brazylijczycy Wesley i Raphael Alves oraz Dawid Sarafiński. Dwaj ostatni zdobyli nawet gole.

Dopiero w połowie lipca, po ostatecznych decyzjach PZPN, rozpocznie się podpisywanie kontraktów z zawodnikami, których wskaże trener Robaszek.

Więcej o: