Paulinho sprzedany do Tottenhamu za 17 mln funtów. Kasa dla ŁKS Łódź!

25-letni reprezentant Brazylii i triumfator Pucharu Konfederacji za 17 mln funtów przeszedł z Corinthiansu do angielskiego Tottennhamu. W klubie z al. Unii liczą, że trafi do niego część pieniędzy z tego transferu.
Paulinho występował w ŁKS w sezonie 2007/2008. Zagrał w 17 meczach ligowych. Do Łodzi trafił FC Wilno za sprawą Algimantasa Breikstasa, który został współudziałowcem sportowej spółki akcyjnej. Po zakończeniu rozgrywek Paulinho wrócił do Brazylii. Nie dlatego, że ŁKS go nie chciał, bo trener Marek Chojnacki wysoko oceniał jego umiejętności. Breikstas pokłócił się z Danielem Goszczyńskim i zabrał swoich piłkarzy.

W ojczyźnie Paulinho występował m.in. w Pao de Acucar, Bragantino, a w 2010 r. przeszedł do Corinthiansu Sao Paulo. Zdobył mistrzostwo Brazylii i Copa Libertadores. W ubiegłym interesowały się nim Inter Mediolan i Arsenal Londyn. Na prowizję z lukratywnego transferu czekał ówczesny prezes ŁKS, Andrzej Voigt. Według przepisów ŁKS przysługuje ekwiwalent solidarnościowy.

We wtorek Paulinho został sprzedany do Tottenhamu. Co to oznacza dla ŁKS? Dla tego, który odbudowuje seniorską piłkę, niestety nic. Według Adama Kaźmierczaka, wiceprezesa ŁZPN, prawa z ekwiwalentu należą się ŁKS SA, którego głównym udziałowcem jest Filip Kenig. - Kupując od miasta spółkę ŁKS PSS, przejął wszystkie aktywa i pasywa, a także licencję na występy w I lidze - odpowiada Kaźmierczak. - ŁKS SA niedawno został wykreślony ze struktur PZPN, ale nie powinno to mieć wpływu na rozpatrzenie przez Anglików wniosku łodzian. RKS Radomsko, który także jest poza strukturami związkowymi, otrzymał niewielki ekwiwalent od Tereka Groźny za wyszkolenie Marcina Komorowskiego. To oznacza, że spółka Keniga może liczyć na ekwiwalent.

Za jeden sezon spędzony przez Paulinha przy al. Unii ŁKS może liczyć na ok. 400 tys. zł. Marcin Durasik, który przed laty w spółce ŁKS Daniela Goszczyńskiego zajmował się odzyskiwaniem ekwiwalentów, przypomina, że pieniądze za wyszkolenie Marka Saganowskiego, który trafił do Anglii, pojawiły się na koncie szybciej, niż oczekiwano.

Kenig był zaskoczony informacją, że może liczyć na prawie 400 tys. zł. - To fantastyczna wiadomość. Spotkam się z udziałowcami i naszymi prawnikami, aby wspólnie ustalić, jak skutecznie zawalczyć o pieniądze. To przede wszystkim dobra informacja dla wierzycieli starej spółki. Mamy długi, które być może uda się uregulować pieniędzmi za Paulinho - kończy.