Wicelider pierwszej ligi wyraźnie lepszy od lidera IV ligi

Piłkarze ŁKS przegrali drugi sparing z rzędu, ale rywal - PGE GKS Bełchatów - jest znacznie silniejszy.
Kilka dobrych akcji pierwszoligowca do przerwy wystarczyło do pokonania lidera IV ligi. Szczególnie do przerwy łodzianie mieli spore problemy zatrzymaniem Mateusza Maka, od którego zaczynała się większość groźnych akcji. Różnica trzech klas rozgrywkowych była aż nadto widoczna, dlatego strata goli była tylko kwestią czasu. Najpierw Grzegorz Baran zagrał do stojącego tyłem do bramki Piotra Witasika, a ten po raz pierwszy pokonał Konrada Przybylskiego. Wynik podwyższył również strzałem głową reprezentant Polski Maciej Wilusz.

Trener ŁKS-u miał zastrzeżenia do koncentracji swoich podopiecznych. - Szykowaliśmy się do rzutu wolnego, ustawiliśmy mur, a tymczasem rywale zagrali piłkę obok i tym nas zaskoczyli - przypominał.

W drugiej połowie gra była już bardziej wyrównana, a najlepszą okazję do zdobycia kontaktowego gola zaprzepaścił Dawid Sarafiński, który zamiast odegrać piłkę, sam próbował pokonać bramkarza. - Próbowaliśmy grać nawet ładnie, ale nic z tego nie wychodziło - tłumaczył po meczu Adam Patora, napastnik ŁKS. Dodał, że po przerwie nie było widać wielkiej różnicy między zespołami. Momentami łodzianie byli nawet równorzędnym rywalem dla GKS-u. Potrafili utrzymywać się przy piłce, ale nie oddali celnego strzału. Pierwszoligowcy mieli okazję na trzeciego gola, jednak uderzenie Bartłomieja Bartosiaka z rzutu wolnego obronił Adam Sekuterski.

W ŁKS zabrakło kontuzjowanych Adriana Kasztelana, Szymona Salskiego, Adriana Filipiaka, w PGE GKS: Damiana Podleśnego, który przebywa na zgrupowaniu kadry do lat 20, oraz Hristijana Kirovskiego, Michała Renusza, Daniilsa Turkovsa i Patryka Rachwała. W Bełchatowie nadal czekają na przyjazd Alexisa Norambueny, który jest blisko podpisania kontraktu z wiceliderem tabeli I ligi

W środę ŁKS czeka sparing z Oskarem Przysłucha, a PGE GKS zagra w Kleszczowie z Zagłębiem Sosnowiec.

Więcej o: