Piłkarzom ŁKS zabrakło sekund, by wygrać sparing

Po czterech porażkach z rzędu piłkarze ŁKS zremisowali z Lechią Tomaszów Mazowiecki. Zabrakło im dosłownie sekund, by wygrać
To Lechia była faworytem sparingu. Po pierwsze, grała u siebie, a po drugie, to trzecioligowiec. ŁKS dopiero o awans do tej trzeciej ligi walczy. Początek spotkania należał jednak do gości z Łodzi. Już w 9. min Olaf Okoński zagrał do Adama Patory, ten wbiegł w pole karne i przelobował Artura Holewińskiego, byłego bramkarza m.in. Widzewa. Niedługo potem ełkaesiacy wyprowadzili drugą skuteczną kontrę. Tym razem w roli asystenta wystąpił Adrian Kasztelan, który dośrodkował z lewej strony, a strzałem z woleja popisał się Okoński. Wcześniej ŁKS miał jeszcze jedną szansę do zdobycia gola, ale tym razem Holewiński obronił z trudem na rzut rożny strzał Kasztelana.

Zespół trenera Wojciecha Robaszka niezbyt długo cieszył się z dwubramkowego prowadzenia. W 28. min Adama Sekuterskiego z bliska pokonał Łukasz Chojecki. Do przerwy ŁKS prowadził więc z Lechią 2:1. Warto też wspomnieć o szansie Wiktora Żytka, byłego już gracza łódzkiej drużyny, który trafił piłką w poprzeczkę. Żytek w ogóle grał bardzo ambitnie.

Po raz drugi lechiści trafili w poprzeczkę już w drugiej połowie. Tym razem - w 57. min - Marcin Mirecki. To było jedno z niewielu ciekawych zdarzeń po przerwie. I gdy wydawało się, że ŁKS zwycięży, już w doliczonym czasie gry Aleksander Ślęzak zbyt krótko wybił piłkę spod swojej bramki i ta trafiła do Chojeckiego. Tomaszowianin z około dwunastu metrów pokonał bramkarza ŁKS i mecz zakończył się remisem 2:2.

Lechia - ŁKS 2:2 (1:2)

Gole: Chojecki (28., 90.+1) - Patora (9.), Okoński (25.)

ŁKS: Sekuterski (46. Przybylski) - Surowiec, Ślęzak, Zimoń, Majcherowicz - Kasztelan (46. Kopa), Hajduczek, Adamski (65. Sarafiński), Okoński (65. Kasztelan), Sarafiński (46. Jurkowski) - Patora (65. Zaleśny).